Tureckie lotnictwo bombarduje bazy Państwa Islamskiego

Agencja prasowa Dogan podała, że uderzenia były skoncentrowane wokół wioski Hawar, na przeciwko tureckiej prowincji Kilis. Myśliwce startowały z bazy w Diyarbakir w południowo-wschodniej Turcji.

 

Anonimowi przedstawiciele władz podali, że cele, w które uderzyło tureckie lotnictwo, to dwa centra dowodzenia i punkt zbierania się zwolenników IS.

 

W komunikacie tureckie władze podkreśliły, że Turcja "jest zdeterminowana podjąć wszelkie kroki dla obrony bezpieczeństwa kraju". Sprecyzowano, że decyzja o atakach zapadła w czwartek wieczorem na zwołanym przez szefa rządu spotkaniu poświęconym kwestiom bezpieczeństwa.

 

W czwartek dżihadyści otworzyli ogień z terytorium syryjskiego w kierunku tureckiego posterunku wojskowego w pobliżu przygranicznego miasta Kilis, zabijając jednego żołnierza i raniąc dwóch innych. Turecka armia odpowiedziała ogniem z broni ciężkiej. Zginął jeden bojownik, zniszczone zostały trzy pojazdy należące do Państwa Islamskiego.

 

Cytowani w czwartek wieczorem w mediach anonimowi przedstawiciele administracji Baracka Obamy informowali, że Turcja zgodziła się, aby amerykańskie siły mogły używać tureckiej bazy lotniczej w Incirlik na południu Turcji do ataków z powietrza na Państwo Islamskie w Syrii. Waszyngton od miesięcy zabiegał u Ankary o taką możliwość.

 

Turecki rząd do tej pory był przeciwny takiemu rozwiązaniu, argumentując, że ataki z powietrza wymierzone w dżihadystów mogą rykoszetem umocnić syryjski reżim Baszara el-Asada, głównego wroga Ankary. Jednak w ostatnim czasie IS nasiliło aktywność w Turcji.

W poniedziałek w ataku w Suruc, przypisywanym Państwu Islamskiemu, zginęły co najmniej 32 osoby - uczestnicy konferencji w sprawie odbudowy miasta Kobane w Syrii, zniszczonego w walkach Kurdów z IS.

 

Także w piątek lokalne media poinformowały, że turecka policja antyterrorystyczna w nocy przeprowadziła rewizje w ponad 100 domniemanych obiektach Państwa Islamskiego i należących do Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) w wielu dzielnicach Stambułu. Operację, w której brało udział ok. 5 tys. policjantów, wsparły śmigłowce i siły specjalne. PKK przyznała się do zabicia w środę, w odwecie za atak w Suruc, dwóch policjantów, których oskarżała o współpracę z Państwem Islamskim. (PAP)