Wakacje za seks. Nowa forma prostytucji coraz popularniejsza

Kilka lat temu głośno było o galeriankach, czyli młodych kobietach oferujących seks za modne ciuchy. Teraz coraz popularniejsza staje się nowa forma  sponsoringu - wakacje za seks. Kobiety sprzedają swoje ciało w zamian za atrakcyjny wyjazd. Na portalach aż roi się od ogłoszeń majętnych mężczyzn, którzy w zamian za usługi seksualne, zapraszają młode panie na atrakcyjne, zagraniczne wczasy. I choć korzystające z takiego układu panie twierdzą, że to nie prostytucja - eksperci nie pozostawiają złudzeń. - Wyjazd sponsorowany jest formą prostytucji, za określoną cenę spędzamy z daną osobą określony czas - powiedziała seksuolog Bianca Beata Kotoro.
 
Koszty moralne i psychiczne  za - teoretycznie - "darmowy wyjazd" mogą być  naprawdę wysokie. - U dziewczyn, które po raz pierwszy to robią, bardzo entuzjastycznie, może okazać się po powrocie, po wakacjach, że dopadnie je chandra a nawet depresja - dodaje Kotoro.
 
Ale zagrożeń jest więcej. - Natomiast jest to dużo bardziej niebezpieczna forma od klasycznej prostytucji, nie wiemy na kogo trafimy, zwłaszcza, że wszystko odbywa się przez Internet - powiedziała Joanna Garnier z fundacji La Strada. - Myślimy, że to, co ta osoba napisze o sobie jest w 100% prawdą. Otóż nie, musimy mieć tę świadomość i nie do końca ufać osobie, która jest po drugiej stronie monitora. Bo ona często pisze to, co chcemy przeczytać - dodała Iwona Kuc z Komendy Głównej Policji.
 
A za obietnicami atrakcyjnego urlopu tak naprawdę często kryje się... handel żywym towarem. Panie zamiast do luksusowych kurortów trafiają do domów publicznych na zachodzie Europy. Co roku handel kobietami nasila się właśnie w wakacje. Dlatego warto zastanowić się nad tym, czy gra jest warta świeczki. Sprzedaży własnego ciała oczywiście nie można nikomu zabronić, ale nakłanianie do zachowania zdrowego rozsądku jest zawsze na czasie.