Nawrócona lewica walczy o głosy? Biskup poświęcił busy SLD

Zdjęcie białostockiego biskupa święcącego pojazdy SLD zrobiło w sieci furorę. Kościół i odcinająca się od niego od lat formacja, to połączenie co najmniej niespodziewane. - Muszę powiedzieć, że niezwykle zaskakująca informacja - powiedziała Joanna Mucha, rzeczniczka sztabu PO.
 
Więcej o cudzie na lewicy ma do powiedzenia Prawo i Sprawiedliwość. - Zaiste, jak trwoga to do Boga, ja każdemu życzę żeby bezpiecznie jeździł po polskich drogach co nie znaczy, że życzyłbym bezpiecznej drogi politycznej Sojuszowi - powiedział europoseł PiS Ryszard Czarnecki.
 
Choć to Prawo i Sprawiedliwość uchodzi za ugrupowanie najbardziej z kościołem związane - o poświęceniu szydłobusa nikt tutaj nie pomyślał. - Czy był poświęcony... nie wiem, chyba nie. Ale sądząc po skutecznej pracy jaką wykonał, to jakaś przychylność niebios musiała być - zastanawiał się Czarnecki.
 
Politycy Sojuszu tłumaczą z kolei, że cała akcja to...czysty przypadek. - Zdarzają się różne sytuacje. Trafił się i biskup, który chciał poświęcić nasze busy. Ja jestem za tym żeby rozdział państwa od kościoła był widoczny wszędzie, ale jak się trafia ksiądz to nie będę tego potępiał - przyznał Krzysztof Gawkowski.
 
Przedstawiciele Platformy nie mają jednak wątpliwości - tonący brzytwy się chwyta. - SLD ma trudną sytuację polityczną, więc każde wsparcie jest dla nich ważne - powiedział Mariusz Witczak.
 
Pomysł z poświęceniem autobusu budzi zdziwienie nie tylko w sejmowych kuluarach. W dwumilionowej Warszawie, gdzie każdego dnia z komunikacji miejskiej korzysta kilkaset tysięcy pasażerów - autobusy radzą sobie świetnie bez błogosławieństwa księdza. - Niepoświęcone, natomiast na pewno warszawiacy mogą czuć się bez tego bezpiecznie, opatrzność czuwa i bez poświęcenia - zapewnia Adam Stawicki z warszawskiego MZA.
 
W kampanii wyborczej wszystkie chwyty dozwolone. Jedni są gotowi sprzedać duszę diabłu, drudzy - wprost przeciwnie, przeprosić się z Kościołem i na pomoc wezwać wszystkich świętych. Ale w przypadku SLD i tej drugiej metody, zdaje się być ona mało skuteczna. Bo w sondażach poparcia dla partii - jak na razie - rewolucji nie widać.