Centrum Zdrowia Dziecka będzie leczyć marihuaną

Centrum Zdrowia Dziecka będzie leczyć marihuaną
fot. wikipedia

W ostatnim czasie Centrum Zdrowia Dziecka, m.in. z powodu braków w dokumentacji medycznej, zawiesiło prowadzone przez dr Marka Bachańskiego, neurologa z Kliniki Neurologii i Epileptologii, eksperymentalne leczenie padaczki lekoopornej środkami zawierającymi marihuanę.

 

Wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki poinformował w piątek dziennikarzy, że dzieci, które dotychczas były leczone przez Bachańskiego, będą mogły kontynuować terapię.

 

"Czekamy, aż w przyszłym tygodniu pacjenci przyjadą do poradni. Wtedy będzie możliwe ustalenie rzeczywistego stanu zdrowia i sposobu terapii tych pacjentów. Wtedy będziemy mieli pełną wiedzę na temat tego, kto był czym leczony, z jakim efektem i kto będzie kontynuował to leczenie, kto chce, i jakie uzyskuje korzyści zdrowotne" - powiedział.

 

Zaznaczył, że terapia z użyciem kanabinoidów jest terapią eksperymentalną, i z tego powodu należy dochować wszelkiej staranności, by zabezpieczyć pacjentów przed niewłaściwym użyciem zawierających je leków i przed ewentualnymi powikłaniami.

 

Pytany o to, czy leczenie będzie dalej prowadził dr Bachański, powiedział, że nie wie, bo zespół specjalistów neurologii dziecięcej w CZD jest duży. "To jest jeden z największych i wiodących w tej wąskiej dziedzinie medycyny ośrodków w kraju. Jest tam bardzo dużo doskonałych lekarzy i myślę, ze na co dzień, w poradniach, wymieniają się między sobą. Więc teraz, kiedy pan doktor jest na urlopie (...) to nie ma żadnego wpływu na kontynuację leczenia przez pacjentów, bo poradnia działa i szpital funkcjonuje. CZD nadal będzie odpowiedzialnie opiekowało się pacjentami" - dodał Radziewicz-Winnicki.

 

Podkreślił, że resort czeka na ocenę rzecznika odpowiedzialności zawodowej Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, do którego trafił wniosek o zbadanie sprawy prowadzenia terapii przez dra Bachańskiego, a także na ostateczny raport CZD na temat nieprawidłowości, jakie w trakcie tej terapii miały miejsce.

 

Jak dodał, spośród rodziców dziewięciorga dzieci, których leczył Bachański, siedmioro przyznało, że stosowało preparaty zawierające marihuanę. Wnioski do MZ o legalny import docelowy stosowanych w terapii leków składało jednak tylko czworo. Według informacji przedstawionych przez wiceministra, pozostałym dzieciom podawano preparat, który jest zarejestrowany w Holandii jako suplement diety, ale nie jest on dopuszczony do obrotu w Polsce.

 

Radziewicz-Winnicki zaznaczył, że w najbliższym czasie CZD uruchomi badanie kliniczne, którego celem będzie ustalenie skuteczności leczenia preparatami zawierającymi medyczną marihuanę. "Mamy nadzieję, że jeszcze więcej ośrodków będzie wykonywało badania, dlatego że istnieją przesłanki, które pozwalają wierzyć, że te preparaty w przyszłości mogą znaleźć zastosowanie w medycynie i pomóc pacjentom w różnych chorobach, głównie z kręgu neurologii" - powiedział wiceminister.

 

Przypomniał, że w Polsce jest zarejestrowany i dostępny na rynku lek zawierający marihuanę - stosowany w łagodzeniu spastyczności u pacjentów ze stwardnieniem rozsianym. Podkreślił, że resort nie wyklucza rejestracji kolejnych preparatów, jeśli pojawi się stosowny wniosek ze strony ich producentów.

 

Ponadto, jak dodał, jeśli wymaga tego sytuacja zdrowotna pacjenta i potwierdzi to któryś z konsultantów medycznych - krajowych lub wojewódzkich - do kraju sprowadzane są inne preparaty. "Lista takich leków jest nieograniczona. Jeżeli ktoś wskaże, że konieczne jest leczenie preparatem Y, dostępnym na końcu świata, i konsultant to potwierdzi, to minister zdrowia ten lek sprowadzi z końca świata" - zapewnił.

 

Według danych przedstawionych przez Radziewicza-Winnickiego, od 2013 roku do MZ trafiło blisko 59 tys. wniosków o import docelowy leków. O sprowadzenie preparatów zawierających kanabinoidy wnioskowało jedynie 14 pacjentów; resort wydał 24 zgody na ich sprowadzenie, odmówiono jeden raz - bo pacjent za późno złożył wniosek.

 

Wiceminister zaprzeczył, jakoby resort w sprawie medycznej marihuany kierował się narkofobią. Przypomniał, że w Polsce zarejestrowanych jest wiele leków opioidowych (105 jest stosowanych w leczeniu bólu przy nowotworach złośliwych), a często to lekarze nie chcą ich przepisywać, bądź pacjenci nie chcą ich stosować w obawie przed uzależnieniem.

 

Poniedziałkowa "Gazeta Wyborcza" podała, że Bachański "dostał zakaz leczenia medyczną marihuaną". Na łamach gazety lekarz zapewnił, że złożył część wyników badań i dopiero niedawno dostał polecenie, by je uzupełnić. Lekarz mówił, że chciał zrobić badania na 75 osobach, ale dyrekcja zaproponowała o wiele mniejszą grupę, co jego zdaniem miałoby marginalne znaczenie naukowe.

 

Dyrekcja CZD poinformowała, że dr Bachański, który stosował pochodne kanabinoidów u dziewięciu pacjentów, został poproszony o wstrzymanie działań oraz wystąpienie do komisji etycznej o opinię i zgodę, ale bezskutecznie. Podkreślała też, że prowadzenie eksperymentu bez zgody komisji etycznej jest działaniem nielegalnym.

 

(PAP)