Każdy przedmiot może być zagrożeniem. Jak działają służby na lotniskach?

Każde takie zgłoszenie wysłane z kokpitu każdego samolotu na świecie - stawia w pogotowiu służby na wszystkich pobliskich lotniskach. Lecący ze Stambułu do San Francisco Boeing 777 wysłał taki kod w okolicach Białegostoku. Pilot zdecydował o awaryjnym lądowaniu. 

 

Gdy samolot zbliżał się do Warszawy funkcjonariusze stacjonującej na lotnisku Chopina Grupy Interwencji Specjalnych Straży Granicznej, przygotowywali się do wejścia na pokład. Najważniejsze było jednak bezpieczeństwo pasażerów i szybka ewakuacja. W tym przypadku chodziło o ponad trzysta osób, które w kilka minut muszą opuścić maszynę.

 

Po przeprowadzeniu ewakuacji na pokład samolotu weszła grupa pirotechników. Podejrzanym urządzeniem okazał się być telefon komórkowy, ale jak podkreślają funkcjonariusze - takich bezpańskich urządzeń elektronicznych nie należy ignorować, bo nawet z pozoru niegroźna komórka może być częścią ładunku wybuchowego.

 

Po kliku godzinach operacji pasażerowie mogli wrócić na pokład, a samolot bezpiecznie wzbił się w powietrze. Według wstępnej oceny działanie służb było jak najbardziej prawidłowe. Z drugiej strony jak podkreślają pirotechnicy brawa należą się przede wszystkim załodze, która zdecydowała się na uruchomienie alarmu i awaryjne lądowanie.