Tour de Pologne – Matteo Pelucchi znowu wygrał etap

Tour de Pologne – Matteo Pelucchi znowu wygrał etap
PAP/Andrzej Grygiel

Pelucchi wyprzedził po finiszu z peletonu swojego rodaka Giacomo Nizzolo (Trek) oraz Belga Toma Van Asbroecka (LottoNL).

Najlepszy z Polaków, Paweł Franczak z reprezentacji zajął ósme miejsce.

 

Na starcie w Zawierciu zastanawiano się, ilu kolarzy nie podpisze listy po groźnej kraksie poprzedniego dnia w Dąbrowie Górniczej. Ostatecznie nie uczynili tego i wycofali się z rywalizacji tylko dwaj: Rosjanin Maksym Biełkow (Katiusza), który głęboko przeciął skórę na odcinku lędźwiowym, oraz – co było niespodzianką - szósty zawodnik tegorocznego Tour de France Holender Robert Gesink (LottoNL).

 

Trzeci, płaski etap wyścigu, miał podobny scenariusz jak poprzednie. Natychmiast po starcie oderwała się od peletonu niewielka grupka: Marcin Białobłocki z reprezentacji Polski, najlepszy „góral” Adrian Kurek (CCC Sprandi Polkowice), Amerykanin Ian Boswell (Sky), Niemiec Marcus Burghardt (BMC) i Słoweniec Matej Mohoric (Cannondale). Spóźniony Kamil Gradek z reprezentacji, jadący w koszulce najaktywniejszego, doścignął tę piątkę po paru kilometrach.

 

Znów było słonecznie, a przy trasie zebrało się najwięcej jak dotychczas kibiców. Tysiące żegnały peleton w Zawierciu, tłumy dopingowały kolarzy w Tarnowskich Górach i Piekarach Śląskich.

 

Kurek już na trzecim etapie znalazł się w gronie uciekających, a Gradek, Burghardt i Mohoric – po raz drugi. Polakom zależało na zdobywaniu punktów na premiach lotnych i górskich, ale okazało się, że zainteresowany jest również Mohoric. Ostatecznie Gradek wygrał jeden lotny finisz, Białobłocki dwa, a Kurek obie górskie premie.

 

Podobnie jak dzień wcześniej, przewaga uciekających nie przekraczała trzech minut. Gdy do mety zostało 60 km, Gradek i Burghardt zwolnili i wkrótce peleton ich doścignął. Najdłużej ucieczkę kontynuował Białobłocki. Mistrz Polski w jeździe indywidualnej na czas skapitulował 4 km przed metą.

 

Finisz z peletonu ponownie wygrał Pelucchi, powtarzając wyczyn z Dąbrowy Górniczej. Tym razem nie było żadnych wątpliwości, że Włoch jest najszybszy. Faworyt, Niemiec Marcel Kittel, który miał walczyć o swój szósty w karierze sukces etapowy w TdP, minął linię mety dopiero na siódmej pozycji.

 

W środę odbędzie się czwarty etap, ostatni z serii dla sprinterów, z Jaworzna do Nowego Sącza (220 km). (PAP)