Afganistan: zamach w Kabulu, już 15 ofiar śmiertelnych

Afganistan: zamach w Kabulu, już 15 ofiar śmiertelnych
PAP/EPA

Wcześniej informowano, że w zamachu zginęło osiem osób, a ponad sto zostało rannych.

 

"Bomba zdetonowana została w pobliżu zabudowań wojskowych. Sprawcy tego ataku mieli zamiar dokonać masakry" - powiedział szef kabulskiej policji Abdul Rahman Rahimi. Jest on zdania, że właśnie wojsko było celem ataku. Zachodnie źródła twierdzą, że budynki były wykorzystywane przez afgański wywiad.

 

Według świadka, na którego powołuje się agencja Reutera, po wybuchu pozostała dziura głębokości 10 m, zniszczone domy i samochody.

 

Władze szpitalne podały, że zgłosiło się ponad 100 rannych, w tym wiele kobiet i dzieci.

Na razie nie wiadomo, co było celem ataku, ani kto go dokonał.

 

Pytany przez agencję AFP rzecznik talibów Zabihullah Modżahid powiedział, że nic nie wie o zamachu.

 

Jednak talibscy rebelianci przeprowadzili w czwartek zamachy w Kandaharze na południu i w prowincji Logar, około stu kilometrów na południe od Kabulu. Śmierć w nich poniosło dziewięć osób.

 

Również w czwartek 17 afgańskich żołnierzy zginęło w wypadku śmigłowca w prowincji Zabul na południu. Odpowiedzialność za atak na śmigłowiec wzięli talibowie. Często jednak wyolbrzymiają oni swoje osiągnięcia w walce i przyznają się do ataków, których nie dokonali.

 

Według opublikowanego w tym tygodniu raportu Misji Wsparcia Narodów Zjednoczonych w Afganistanie (UNAMA), w zamachach i atakach zginęło w pierwszej połowie roku 1 592 cywilów, a 3 329 zstało rannych.

 

Do przemocy w Kabulu, Kandaharze i prowincji Logar doszło kilka dni po wybraniu mułły Achtara Mohammeda Mansura na nowego emira afgańskich talibów.

 

"Ta nowa fala zamachów pokazuje, że mułła Mansur nie jest lepszy od swego poprzednika mułły Omara" - uważa afgański analityk wojskowy Mirza Mohammad Yarmand.

 

Od zakończenia misji NATO w Afganistanie w grudniu ubiegłego roku afgańskie wojsko i policja samodzielnie walczą z bojownikami, w większości talibami. W Afganistanie stacjonuje jeszcze ok. 13 tys. żołnierzy zagranicznych, którzy szkolą żołnierzy afgańskich i przeprowadzają pojedyncze misje antyterrorystyczne.

 

Wiadomość o śmierci mułły Omara spowodowała rozłam wśród talibów i przyczyniła się do wewnętrznych konfliktów o sukcesję po zmarłym przywódcy. Stąd odłożenie rozmów pokojowych z rządem afgańskim, które rozpoczęły się w lipcu w Pakistanie. (PAP)