Duda wróci do tematu pomnika smoleńskiego? "Mamy nowego gospodarza Pałacu, podejmijmy dialog"

Katedra na Wawelu. To tu, dzień po zaprzysiężeniu, udał się Andrzej Duda. Świeżo upieczony prezydent złożył kwiaty na grobach Lecha i Marii Kaczyńskich i przez blisko godzinę rozmawiał z metropolitą krakowskim. Prezydent na każdym kroku podkreśla jak ważną osobą był dla niego Lech Kaczyński. Temat  pomnika, który jego zdaniem powinien stanąć tutaj, na Krakowskim Przedmieściu zapewne powróci. - Prezydent Komorowski wcześniej nie wyrażał woli rozmowy na temat pomnika w okolicach Krakowskiego Przedmieścia, natomiast mamy nowego prezydenta, nowego gospodarza tego terenu, podejmijmy dialog, dialog zawsze daje dobre owoce, warto rozmawiać - powiedział poseł PiS Maks Kraczkowski. 
 
Zdaniem polityków PiS-u ten dialog miałby przynieść owoc w postaci pomnika przed samym Pałacem Prezydenckim. Nowy gospodarz Pałacu sprawił, że przed budynek po 5-latach wrócił krzyż, który ma się tam pojawiać każdego wieczora. W sprawie jak zwykle podzieleni są sami warszawiacy.
 
Jasne jest za to stanowisko miasta, które chwilę po zaprzysiężeniu poinformowało, że w kwestii pomnika nic się nie zmieniło. Decyzją Rady Warszawy stanąć ma on tutaj, na placu przy skrzyżowaniu ulic Trębackiej i Focha.
 
Od sprawy odcina się PO. Zdaniem przedstawicieli tej partii przed wyborami parlamentarnymi są zdecydowanie ważniejsze tematy, którymi powinni zajmować się Polacy. Tym bardziej, że prezydent Kaczyński nie był dla warszawiaków tak ważny jak się pozornie wydaje. - W Warszawie nie był bardzo ceniony jako wybitny prezydent Warszawy. Nie jest tez oceniana wybitnie jego prezydentura jako głowy państwa. I budowanie tego mitu służy podziałom wśród Polaków, a nie zgodzie - powiedział Łukasz Abgarowocz, senator PO.
 
Tyle, że wśród politologów nie brakuje komentarzy, że tak naprawdę władze Warszawy specjalnie wróciły do tego tematu i jest to swoista prowokacja ze strony rządzących miastem polityków PO. - Warszawa, a chodzi o wyborców warszawskich, to są wyborcy w dużym stopniu raczej PO i lewicy niż Prawa i Sprawiedliwości. Dla wyborców warszawskich problem pomnika byłby negatywnie odebrany dla Prawa i Sprawiedliwości - powiedział profesor Kazimierz Kik, politolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. 
 
W konsekwencji może się okazać, że wyborcza lokomotywa, którą miał być nowy prezydent, zamiast ciągnąć cały PiS do góry znacznie spowolni marsz tej partii po władzę. W końcu nie da się ukryć, że katastrofa smoleńska to temat, który w ostatniej kampanii politycy Zjednoczonej Prawicy celowo starali się starannie unikać.