Chiny: wybuchy w Tiencin jak bomba atomowa - wideo

Chiny: wybuchy w Tiencin jak bomba atomowa - wideo
PAP/EPA

Wśród zabitych w wyniku wybuchów w strefie przemysłowej, gdzie przechowywane były m.in. toksyczne chemikalia i gazy, jest 14 spośród ponad tysiąca strażaków wysłanych na miejsce. Eksplozje były odczuwalne w promieniu wielu kilometrów.

Katastrofa w jednym z największych chińskich miast świadczy o nawracających kłopotach kraju w kwestii bezpieczeństwa przemysłowego.

 

 

 

Według państwowych mediów początek serii wybuchów nastąpił w magazynie w części portowej miasta, gdzie zapaliła się dostawa materiałów wybuchowych. Niebo nad wielomilionowym Tiencinem rozświetliły potężne kule ognia, a chwilę później ulice spowiły gęste kłęby dymu. Gruz był wyrzucany na wysokość kilkunastu metrów.

 

W następstwie eksplozji zatrzęsły się domy. Zniszczonych zostało ok. 10 budynków, w których mieściły się firmy logistyczne; spaliło się ponad tysiąc samochodów zaparkowanych na pobliskim parkingu. Jak podaje agencja AFP, rano nad Tiencinem nadal unosiły się kłęby dymu.

 

Na zdjęciach widać płomienie otaczające mury budynków, rzędy zwęglonych aut i porozrzucane kontenery.

Na razie nic nie świadczy o tym, że toksyczne substancje dostały się do powietrza. Beijing News poinformował o żółtej pianie na miejscu wybuchu, ale nie jest jasne, czy jest to wynik eksplozji czy też efekt akcji strażaków.

 

Siła pierwszego wybuchu odpowiadała detonacji trzech ton trotylu, a druga eksplozja była równa detonacji 21 ton tego materiału - poinformował chiński ośrodek nadzoru nad trzęsieniami ziemi.

 

"Przypominało to wybuch bomby atomowej. Było to przerażające, ale też piękne" - powiedział kierowca Zhao Zhencheng.

"Po pierwszej eksplozji wszyscy wybiegli na zewnątrz. Potem usłyszeliśmy kolejną serię wybuchów, na tysiące kawałków popękały szyby w oknach" - powiedział 27-letni Huang Shiting, który mieszka obok strefy przemysłowej.

Prezydent Chin Xi Jinping polecił dołożenie wszelkich starań, aby uratować rannych i ukarać winnych.

 

Według policji w Tiencin pierwsza eksplozja nastąpiła w kontenerach w magazynach niebezpiecznych materiałów należących do firmy Ruhai Logistics, która ma odpowiednie zezwolenia na swą działalność. Państwowe media podały, że zatrzymano szefów tego przedsiębiorstwa.

 

W chińskich zakładach przemysłowych często nieprzestrzegane są normy bezpieczeństwa. Właściciele nie stosują się do obowiązujących zasad, aby zaoszczędzić i wolą zapłacić skorumpowanym inspektorom, by w ten sposób uniknąć zbyt ostrych kontroli.

 

W lipcu w eksplozji w nielegalnym magazynie sztucznych ogni w prowincji Hebei, na północy kraju zginęło 15 osób, a kilkanaście zostało rannych.

 

W sierpniu 2014 roku co najmniej 71 poniosło śmierć w wybuchu w fabryce części wymiennych do samochodów w Kunshan, pod Szanghajem.

 

Oddalone o ok. 120 km od Pekinu Tiencin jest ważnym portem i ośrodkiem przemysłowym i jednym z najnowocześniejszych miast Chin. Według danych z 2013 roku, aglomerację zamieszkuje ok. 15 mln ludzi.(PAP)