Siostry boromeuszki zamkną ośrodek wychowawczy w Zabrzu

Kilka lat temu Agnieszka F., czyli siostra Bernadetta - która kierowała ośrodkiem - w procesie karnym została prawomocnie uznana za winną znęcania się nad wychowankami. W 2011 r. gliwicki sąd okręgowy skazał ją na bezwzględną karę dwóch lat więzienia. Zaostrzył wyrok sądu rejonowego, który wymierzył karę w zawieszeniu. Mimo prawomocnego wyroku Agnieszka F. trafiła do więzienia dopiero po orzeczeniu sądu w Zabrzu z kwietnia 2014 r., który nie zgodził się na warunkowe zawieszenie kary. Tuż przed pójściem do więzienia przesłała do sądu pismo, w którym przeprosiła za swoje czyny i poprosiła o wybaczenie tych, których z jej powodu dotknęło cierpienie, ból, czy poczucie zgorszenia.

 

"Głęboki ból" wyraziły też, pod koniec kwietnia ub.r., siostry boromeuszki. Przeprosiły za cierpienie podopiecznych ośrodka. Przeprosiny wystosowała też przełożona generalna Zgromadzenia Sióstr Boromeuszek s. Claret Król.

 

Prokuratura oskarżyła s. Bernadettę m.in. o bicie podopiecznych i przyzwalanie na przemoc, także seksualną, między wychowankami. Druga odpowiadająca w procesie zakonnica została skazana na osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu.

 

Kilka miesięcy temu do warszawskiego sądu trafił pozew złożony w imieniu jednego z wychowanków ośrodka, który za doznane krzywdy domaga się miliona złotych zadośćuczynienia i 2,5 tys. zł comiesięcznej renty. Paweł, w imieniu którego złożono pozew, był jedną z ofiar. Jego pełnomocnik za cierpienia w ośrodku domaga się solidarnej zapłaty od Kongregacji Sióstr Miłosierdzia Św. Karola Boromeusza, Agnieszki F. oraz PZU, czyli ubezpieczyciela Kongregacji.(PAP)