Katastrofalna susza zmieni termin wyborów?

Takiej suszy nie było od dawna. Rolnicy modlą się o deszcz i liczą straty. Na wartości tracą m.in. jabłka ze śladami poparzeń słonecznych, a 3/4 wszystkich plonów rolnych są po prostu do wyrzucenia. - Znacząco sa mniejsze plony ze względu właśnie na susze, na pewno są większe wydatki bo musimy częściej podlewać, bez kropelkowego podlewania w tym momencie nie byłoby praktycznie żadnych efektów - powiedziała Elżbieta Fokt, plantator papryki i fasoli z gminy Przytyk.
 
Gdyby rząd ogłosił klęskę żywiołową rolnikom łatwiej byłoby uzyskać większe odszkodowania. - Rząd będzie mógł uruchomić nadzwyczajne środki na wspomaganie rolników, i w jakiejś znaczącej części pomóc pokryć rolnikowi poniesione koszty i straty - powiedział Władysław Serafin, prezes Krajowego Związku Rolników i Kółek Rolniczych.
 
Zgodnie z konstytucją, gdyby ogłoszono stan klęski żywiołowej w Polsce, konieczna byłaby zmiana terminu referendum i wyborów. A to wywraca krajową politykę do góry nogami. - Nie mogłyby się odbyć ani wybory ani referendum, one nie mogą się odbywać w stanie stanu nadzwyczajnego czyli w okresie stanu klęski żywiołowej ani w okresie 90-ciu dni po zakończeniu tego stanu - powiedział dr Roman Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.
 
Premier Kopacz zapowiedziała, że każdy rolnik, który poniósł straty otrzyma doraźne wsparcie od rządu. - Po oszacowaniu tych strat będziemy niewątpliwie zastanawiać się jakiego rzędu pieniądze muszą trafić do rolników, w jakiej formie, ale chcemy zrobić to jak najszybciej - powiedziała Ewa Kopacz.
 
W obliczu kryzysu rolnicy boją się, że ze swoimi problemami zostaną sami. Zdaniem opozycji obecne problemy rolników to efekty wieloletnich zaniedbań rządu. - Susza jest rzeczywiście klęską, a z drugiej strony my jako kraj jesteśmy słabo przygotowani, z jednej strony na wiosnę do powodzi, a z drugiej strony do suszy kiedy jest taka pogoda, państwo musi tym rolnikom, którzy ponieśli największe straty pomóc - powiedział Marek Suski z PiS.
 
Rolnikom nie w głowie wybory ani referendum. Zwrócili się do premier Ewy Kopacz o wprowadzenie stanu klęski żywiołowej i zmianę jej definicji tak by nie było konieczności zmiany terminu wyborów. - Dziwią mnie insynuacje polityków, ten szantaż: żeby oszukać rolników i powiedzieć im, że nie ma kasy, że kasa jest zamknięta a może być otwarta tylko w wyniku klęski - dodał Serafin.
 
Co więc tak na prawdę oznaczałoby dla kraju ogłoszenie klęski żywiołowej? - W warunkach kiedy obywatele mają inne poważne problemy egzystencjalne, no to konstytucja daje możliwość, żeby kadencja odpowiednich organów była przedłużona i żeby referendum nie organizować - dodał dr Piotrowski
 
Gdyby wprowadzono stan klęski żywiołowej, referendum i wybory mogłyby się odbyć najwcześniej za 5 miesięcy.