Naczelnik policji dorabiał na służbie. W mundurze prowadził kurs prawa jazdy

Trudno nie zwrócić uwagi na taki zaskakujący widok. Policjant w mundurze, na placu do nauki jazdy obok "elki" z kursantką. Gdy policjant zorientował się, że jest nagrywany wsiadł do samochodu i odjechał.
 
Nagranie wykonane przez jednego z mieszkańców Pajęczna trafiło do sieci i wywołało prawdziwą burzę. Według nieoficjalnych jeszcze informacji - policjant miał pełnić w tym czasie popołudniowy dyżur w komendzie. Nagranie widział już komendant i wszczął postępowanie wyjaśniające. - Próbowaliśmy skontaktować się z naczelnikiem, ale właśnie zaczął wakacyjny urlop i jest nieuchwytny. Z kolei próba rozmowy z szefem szkoły jazdy, która zatrudniła naczelnika skończyła się interwencją policji - powiedział Mieczysław Botór z Komendy Powiatowej Policji w Pajęcznie.
 
Reporter Superstacji przyjechał na plac manewrowy, na którym policjant szkolił kursantkę. Tu zastał innego instruktora, który natychmiast zadzwonił do szefa, a ten do właściciela placu, który zatrzymał samochód Superstacji i zażądał usunięcia materiału, twierdząc, że to teren prywatny i nie można nagrywać pachołków i linii namalowanych na asfalcie. 
 
Lokalni dziennikarze, którzy zajmują się tym tematem  twierdzą, że właściciel szkoły jazdy im groził. W rozmowie z jednym z dziennikarzy miał stwierdzić - Niech pan pisze, jeśli chce mieć pan problemy. Mieszkańcy Pajęczna mówią krótko -  to skandal i pytają dlaczego policjantom wolno więcej?
 
Postępowanie wyjaśniające potrwa miesiąc. Przede wszystkim chodzi o sprawdzenie czy nagranie rzeczywiście wykonano w dzień, w którym naczelnik pełnił dyżur. Biorąc pod uwagę fakt, że jest w mundurze, raczej mało prawdopodobne by był to strój szkoleniowca, chyba, że chciał na kursantce wywrzeć większe wrażenie.