Fala samobójstw po wycieku danych portalu Ashley Madison

Hakerzy wykradli dane 37 milionów klientów portalu i zamieścili je w internecie. Strona jest przeznaczona dla osób, które szukają partnera do zdrady. Publikacja w sieci nazwisk klientów Ashley Madison pchnęła do samobójstwa co najmniej 2 osoby.

 

Właściciel portalu zarzuca hakerom, że "mianowali się moralnym sędzią, przysięgłym i katem". Za ich schwytanie wyznaczono nagrodę w wysokości 380 tysięcy dolarów.  Wśród ujawnionych osób jest między innymi prokurator stanowy Florydy, który twierdzi, ze na stronę zalogował się tylko z ciekawości. 

 

Przed amerykański sąd federalny w Kalifornii trafił pozew przeciwko serwisowi. Właściciel oskarżany jest o niedostateczne zabezpieczenie danych osobowych klientów. Mimo to masowy odpływ użytkowników ze strony nie nastąpił.