Zabił, bo nie panował nad złością. Ostrzegał, że jest "beczka prochu"

To był utalentowany reporter, ale nie potrafił zapanować nad gniewem. Jego czułym punktem była rzekoma dyskryminacja rasowa. Całe Stany Zjednoczone zastanawiają się dlaczego doszło do zabicia reporterki i telewizyjnego operatora w czasie relacji na żywo.
 
Napastnik zostawił list pożegnalny. "Mój gniew stale narastał stale. Jestem jak ludzka beczka prochu, która czeka na wybuch"- napisał. - Sprawdzamy wszystkie doniesienia, ale nie możemy jeszcze mówić o motywach. Wielu z was ma mnóstwo korespondencji, e-maili, które zostały wysłane - to oczywiste że ten człowiek w jakiś sposób był wyprowadzony z równowago - powiedział Bill Overton, szeryf hrabstwa Franklin.
 
41-letni Vester Lee Flanagan został zwolniony z telewizji dwa lata temu. Szefowie lokalnej telewizji z Wirginii zdecydowali się zakończyć z nim współpracę, bo mężczyzna podobno nie potrafił zapanować nad złością. Ze stacji, po zwolnieniu, musiała wyprowadzać go policja, a pracownicy barykadowali się w pokojach w obawy przed jego gniewem. - Z ciężkim sercem i w głębokim smutku wyrażamy szczere wyrazy współczucia rodzinom Alison Parker i Adama Warda - powiedziała Amber Bowman, rzeczniczka rodziny zabójcy. 
 
Flanagan narzekał, że jest dyskryminowany ze względu na orientację seksualną i na tle rasowym. Zabójstwo dwójki dziennikarzy miało być odwetem za wcześniejszą strzelaninę w Charleson, gdzie rasista zabił dziewięciu czarnoskórych.