Atak serca przyczyną śmierci Wesołowskiego - włoskie media "zabił go wstyd"

Były nuncjusz na Dominikanie, oskarżony o pedofilię, zmarł w Watykanie w wieku 67 lat. Sekcję zwłok przeprowadzono na wniosek watykańskiego prokuratora.

 

Jednak włoskie media twierdzą, że prawdziwą przyczyną śmierci byłego dostojnika Kościoła było poczucie moralnego upadku.

 

 

"Zabił go wstyd", "umarł ze zgryzoty" - tak główne włoskie gazety piszą w sobotę o śmierci oskarżonego o pedofilię byłego nuncjusza na Dominikanie, b. arcybiskupa Józefa Wesołowskiego. Zmarł on, przypominają gazety, czekając na wznowienie swego procesu w Watykanie.


Dziennik „Corriere della Sera” podkreśla: „Odszedł w milczeniu, przy ogólnym braku zainteresowania, ale jego sprawa obiegła cały świat i wstrząsnęła fundamentami Kościoła”.

 

Gazeta zwraca uwagę na to, że w 2013 roku papież Franciszek wezwał go do Rzymu dowiedziawszy się o zarzutach pedofilii. Były nuncjusz został następnie aresztowany w Watykanie. To była, stwierdza, „decyzja podjęta bezpośrednio przez papieża Franciszka”. To również papież postanowił - dodaje dziennik - że Wesołowski miał być sądzony w Watykanie przez świecki sąd. Jego proces rozpoczął się 11 lipca, ale został natychmiast bezterminowo odroczony, ponieważ oskarżony trafił na oddział intensywnej terapii.

 

Przytacza się słowa włoskiego księdza Fortunato Di Noto, założyciela walczącego z pedofilią stowarzyszenia "Meter": „Wszyscy czekali na koniec procesu byłego arcybiskupa Wesołowskiego, w poczuciu sprawiedliwości dla nieletnich ofiar”. Ale także po to - jak wyjaśnił - by dowiedzieć się więcej i „rozpocząć proces zadośćuczynienia i leczenia z tych głębokich, nieludzkich ran”.

 

(źr. PAP)