Lekkoatletyczne MŚ – bez polskich sztafet w finałach, Błocki 11. w chodzie

Lekkoatletyczne MŚ – bez polskich sztafet w finałach, Błocki 11. w chodzie
PAP/EPA

Z samego rana na trasie pojawili się chodziarze. Pierwszy złoty medal w historii mistrzostw świata zdobył dla Słowacji Matej Toth – 3:40.32. Pod nieobecność Rosjan droga do podium wydawała się znacznie łatwiejsza.

 

32-letni Toth, mający w tym sezonie najlepszy na świecie wynik 3:34.38 (21 marca Dudince), nie zdołał jednak poprawić rekordu mistrzostw IAAF, który od sierpnia 2003 roku należy do Roberta Korzeniowskiego i wynosi 3:36.03 (Paryż Saint-Denis).

 

Najlepszym z Polaków był Adrian Błocki (AZS AWF Katowice), który uplasował się na 11. pozycji (3:49.11). „Jestem bardzo zadowolony, bo w środku lata i to jeszcze w Azji bardzo trudno poprawia się rekordy życiowe, a mi się udało”.

 

Zdyskwalifikowany został, idący w czołówce, Łukasz Nowak (OŚ AZS Poznań), a Rafał Augustyn (LKS Stal Mielec) był 28.

W sztafecie 4x400 m Polki miały szansę na awans do finału, ale na trzeciej zmianie pałeczkę zgubiła Joanna Linkiewicz (AZS AWF Wrocław). Później nie była w stanie skomentować całej sytuacji; cały czas płakała.

 

Nie wspierały jej koleżanki ze sztafety – Patrycja Wyciszkiewicz (Olimpia Poznań), Justyna Święty (AZS AWF Katowice) i Małgorzata Hołub (Bałtyk Koszalin). Nie tylko po biegu nie podeszły do niej, ale i nie szczędziły słów krytyki.

 

„Pałeczkę gubi się na zmianie, a nie w trakcie biegu” – powiedziała Wyciszkiewicz. Hołub dodała: „Trudno mi jest sobie wyobrazić, jak może pałeczka wypaść, bo mi się wydaje, że trzymam ją z całych sił”.

 

Wypowiadać nie chciała się Święty: „Pod wpływem emocji mogą paść różne słowa, dlatego porozmawiamy na spokojnie, jak one trochę opadną”.

 

Najlepsze wyniki w sezonie uzyskały sztafety 4x100 m kobiet i 4x400 m mężczyzn. Do finału jednak to nie starczyło.

 

„Poziom 400 m podniósł się niesamowicie i jeśli chcemy liczyć się w przyszłorocznych igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro każdy z nas indywidualnie musi pobiec rekord życiowy” – uważa Łukasz Krawczuk (WKS Śląsk Wrocław).

 

Na rekord świata w dziesięcioboju idzie Eaton. Amerykanin po siedmiu konkurencjach ma 6451 pkt. Do własnego, najlepszego wyniku w historii tej konkurencji brakuje mu 2588 punktów. W trzech pozostałych startach musi zdobywać zatem średnio 863 punkty. To jak na jego możliwości nie jest wygórowane wymaganie.

 

Paweł Wiesiołek (Warszawianka) jest na 19. pozycji z dorobkiem 5611 punktów.

 

W sobotnie popołudnie polscy lekkoatleci mają trzy szanse medalowe. O godz. 12.30 walkę o podium rozpocznie na skoczni wzwyż Kamila Lićwinko (KS Podlasie Białystok). W finale 800 m wystąpi Joanna Jóźwik (AZS AWF Warszawa), a o 13.50 w kole pojawią się dyskobole Piotr Małachowski (WKS Śląsk Wrocław) i Robert Urbanek (MKS Aleksandrów Łódzki).

 

Z Pekinu – Marta Pietrewicz (PAP)