Tajlandia: Policja szuka kolejnych podejrzanych ws. zamachu w Bangkoku

Tajlandia: Policja szuka kolejnych podejrzanych ws. zamachu w Bangkoku
fot. PAP/EPA

Władze Tajlandii poinformowały w sobotę, że aresztowany mężczyzna w związku z niedawnym krwawym zamachem w Bangkoku jest Turkiem. W jego mieszkaniu na obrzeżach Bangkoku odkryto materiały do produkcji bomb, które - zdaniem służb bezpieczeństwa - mogły być użyte do produkcji ładunku, który został zdetonowany 17 sierpnia w centrum stolicy. W mieszkaniu znaleziono też kilka paszportów.

 

Oficjalnie władze nie chcą ujawnić tożsamości aresztowanego mężczyzny, ani potwierdzić, czy dostarczył on nowych informacji ws. zamachu. Wiceszef tajlandzkiej policji poinformował jedynie, że służby rozpoczęły poszukiwania kolejnych podejrzanych w tej sprawie.

 

Według policji zatrzymany zamachowiec wynajmował cztery mieszkania, znajdujące się na jednym piętrze w budynku we wschodniej dzielnicy Bangkoku. Z relacji sąsiadów wynika, że zatrzymany nie mieszkał sam; wielokrotnie widziano u niego w domu wysokiego mężczyznę, który wyglądem bardzo przypomina aresztowanego obywatela Turcji. Jednak od piątku człowiek ten nie pojawił się w mieszkaniu zamachowca.

 

Jak podkreślają świadkowie, aresztowany mężczyzna często modlił się, klęcząc na kolanach na balkonie swojego mieszkania.

Jak pisze agencja Reuters wciąż trwają spekulacje na temat zleceniodawców zamachu. Choć dotąd żadna organizacja nie przyznała się do jego przeprowadzenia, to podejrzenie władz pada na ujgurskich muzułmanów. W zeszłym miesiącu władze Tajlandii przymusowo deportowały do Chin grupę ponad 100 Ujgurów, co wzbudziło międzynarodowe protesty, bowiem ta grupa etniczna jest prześladowana przez chiński reżim.

 

17 sierpnia doszło do najkrwawszego zamachu w Tajlandii w ostatnich latach. 20 osób, w tym 14 obcokrajowców, zginęło przed hinduistyczną świątynią Erawan w centrum stolicy Tajlandii, a 123 osoby zostały ranne.

 

Do tej pory wśród zabitych udało się zidentyfikować sześciu obywateli Tajlandii, czterech Malezyjczyków, czterech obywateli Chin kontynentalnych, dwóch mieszkańców Hongkongu, w tym Brytyjczyka, jednego Indonezyjczyka i jednego mieszkańca Singapuru. Tożsamości dwóch ofiar na razie nie ustalono.

(PAP)