Borowczak: Przepraszam za wolność, za NATO, UE i demokrację

Borowczak: Przepraszam za wolność, za NATO, UE i demokrację
Fot. PAP/Radek Pietruszka
Jerzy Borowczak był jednym z trzech robotników, którzy 14 sierpnia 1980 r. rozpoczęli strajk w Stoczni Gdańskiej. Miał wówczas 22 lata i krótko pracował w stoczni; wraz z nim byli też: Bogdan Felski i Ludwik Prądzyński.
 
W piątek podczas konferencji prasowej w pobliżu zawieszonego banneru u zbiegu ulic Kołobrzeskiej i Krynickiej na gdańskim Przymorzu Jerzy Borowczak, obecnie poseł PO tłumaczył, że wywiesił baner "przeciwko oponentom naszej wolności".
 
"Była 35. rocznica Podpisania Porozumień Sierpniowych: te oszczercze wypowiedzi, próba +wygumkowania nas+ z tej historii, niezaproszenie mnie, Bogdana Felskiego i Ludwika Prądzyńskiego na uroczystości uważam za skandaliczne" - mówił.
 
Wyjaśnił, że tym banerem zwraca się do "wszystkich oponentów, którzy dziś mówią, że flaga Unii Europejskiej to szmata, że polska wolność w Magdalence i przy Okrągłym Stole to zdrada". "Chcę powiedzieć, że jesteśmy w UE - za co przepraszam, jesteśmy w NATO, za co też mogę przeprosić, mamy w Polsce demokrację, mamy autostrady, nie mamy ZOMO, nie mamy milicji - więc tych wszystkich, którzy kontestują tą wolność - ja po prostu przepraszam" - tłumaczył podczas konferencji.
 
Przyznał, że wieszając ten baner chce rozpocząć w Polsce dyskusję, "aby nie było tak, że dziś, kiedy ja czy moi koledzy z Sierpnia’80 idą na uroczystości, to jest buczenie i podważanie naszego zaangażowania, wywalczenia wolnej Polski".
 
"Dziś Polska jest demokratycznym krajem i powinniśmy rozpocząć taką dyskusję na temat naszej wolności" - dodał.
 
Zaznaczył, że banerem chce też zwrócić uwagę na to, jak mogą się czuć ludzie Sierpnia’80, kiedy "są poniżani, opluwani". "Jeśli zrobiliśmy to źle, że - jak uważają niektórzy - zdradziliśmy w Magdalence i przy Okrągłym Stole, to historycy i politycy powinni rozpocząć dyskusję na ten temat" - tłumaczył.
 
"Bo jeśli zrobiliśmy to źle, to chcemy przeprosić, a jeśli dobrze, to oczekuję normalnego traktowania, a nie buczenia i wygwizdywania" - dodał.
 
Powiedział, że "jego koledzy, którzy odegrali dużą rolę w opozycji, czyli z KOR, Wolnych Związków Zawodowych, Ruchu Młodej Polski, czują się lekko poniżeni, są pomijani". Podał, że "dzwoniło do niego wielu kolegów z całej Polski, że nie otrzymali zaproszenia na rocznicowe uroczystości".
 
Dodał, że "Bogdan Felski przyleciał do Gdańska z Bremy, chociaż nie otrzymał zaproszenia".
 
Borowczak przyznał, że obchodzona kilka dni temu 35. rocznica powstania Solidarności "była szczególna dla niego". Przypomniał, że 10 lat temu, podczas obchodów 25. rocznicy "udało się wszystkich zaprosić i było świetnie". "Prezydentem był wtedy Aleksander Kwaśniewski, ale nie przeszkadzało to Lechowi Wałęsie żeby przyjść i się uścisnąć; byli przywódcy prawie całej Europy" - przypominał.
 
"Jeżeli partia opozycyjna (PiS - PAP) chce to kwestionować, nie wspomni o Lechu Wałęsie, nie wspomni o Bogdanie Lisie, Frasyniuku czy Bujaku, to musimy jakoś na to reagować" - tłumaczył. Jak powiedział, "nie możemy pozwolić na to, że nasze lata wysiłku, więzienia, dziś ktoś chce wymazać z historii".
 
Na obchody organizowane przez NSZZ "Solidarność" w tym roku w Gdańsku nie została zaproszona też premier Ewa Kopacz.
 
Poseł PO poinformował, że baner z przeprosinami na Przymorzu będzie jedynym. Zapewnił, że jest to jego osobista inicjatywa i nie jest częścią kampanii wyborczej. Przyznał, że rozmawiał na temat swego pomysłu z kolegami i wielu z nich miało wątpliwości czy przesłanie hasła zostanie właściwie zrozumiane.
 
"Ale musimy o tym podyskutować; nie może być tak, że ja, Bogdan Felski i Ludwik Prądzyński oglądamy pana prezydenta z telebimu". "Rozumiem, ja jestem z PO, ale Prądzyński i Felski są z PiS, a TVN nagrała, jak siedzimy sobie na ławeczce i oglądamy na telebimie prezydenta, który w sali BHP mówi, że tam (w sali BHP - PAP) są ci najważniejsi". "Nie może tak być" - mówił.
 
Przewodniczący Solidarności Stoczni Gdańsk, Roman Gałęzewski powiedział PAP w piątek po południu, że Solidarność powiesi w Gdańsku swój baner, który ma mówić o tym, „jak Borowczak głosował przez osiem lat przeciwko ludziom”. Hasłem ma być: „Stoczniowcy – przepraszamy za krzywdy wyrządzone przez Borowczaka”.
 
Powiedział, że na uroczystości związane z Solidarnością „nie będą zapraszane wszystkie osoby, które sprzeniewierzyły się postulatom z Sierpnia 1980 r., a w strajku w stoczni 35 lat temu brały udział dla celów doraźnych i osobistych”. Tłumaczył, że „kiedy należało podjąć decyzje dotyczące realizacji postulatów powstałych podczas strajku, za wszelką cenę je realizować, to oni sprzeniewierzyli się im a nawet jeszcze pogorszyli los ludzi”. Wyjaśnił, że chodzi np. o głosowanie ws. podniesienia wieku emerytalnego
 
„Gdyby Borowczak, Borusewicz i inni wstrzymali się od głosu, to rozumiem, ale oni głosowali za podniesieniem wieku emerytalnego (…) to znaczy - nie wierzymy w to, że ci ludzie mieli dobre intencje w 1980 roku” – argumentował. "Właśnie dlatego będziemy wnosili do zarządu regionu i do komisji krajowej, aby żadna z tych osób, która działa przeciwko postulatom z Sierpnia 80 roku nigdy nie była zapraszana na obchody rocznicy Solidarności” - dodał.
 
Nie wiadomo, kiedy i gdzie zawiśnie baner Solidarności. Ma wisieć tak długo, jak długo będzie wisiał baner Borowczaka.
 
Strajk w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r. zorganizowali działacze Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża - opozycyjnej organizacji powstałej w 1978 r. Organizatorem WZZ był członek KSS "KOR" Bogdan Borusewicz, a do współzałożycieli WZZ należeli m.in. Lech Wałęsa, Andrzej Gwiazda, Anna Walentynowicz i Krzysztof Wyszkowski.
 
Właśnie w obronie Walentynowicz, suwnicowej zwolnionej z pracy za działalność opozycyjną 14 sierpnia 1980 roku, wybuchł strajk na kilku wydziałach stoczni. Zaplanował go i przygotował Borusewicz, a rozpoczęli związani z WZZ robotnicy: Jerzy Borowczak, Bogdan Felski i Ludwik Prądzyński. Wkrótce, przeskakując przez ogrodzenie, w stoczni pojawił się też Wałęsa, zwolniony z pracy w 1976 r. Stanął na czele strajku. (PAP)