Kopacz o uchodźcach: jesteśmy gotowi zrobić więcej

Kopacz o uchodźcach: jesteśmy gotowi zrobić więcej
PAP/Radek Pietruszka

W środę na spotkanie ws. uchodźców Kopacz zaprosiła liderów partii sejmowych. "W obliczu tej tragedii humanitarnej Polska musi się zachować solidarnie, ale i odpowiedzialnie, dlatego tak ważne jest, abyśmy w tej trudnej sprawie mówili jednym głosem" - powiedziała.

 

Kopacz we wtorkowym oświadczeniu podkreśliła, odnosząc się do coraz liczniej przybywających do Europy uchodźców, że "w ciągu ostatnich tygodni sytuacja zmieniła się diametralnie, przybrała wręcz wymiary prawdziwej katastrofy humanitarnej".

 

"Odpowiedzialnie mówię - jesteśmy gotowi zrobić więcej. Jednak podział obciążeń musi być częścią całościowego planu stawiania czoła wyzwaniu, jakie dziś mamy przed sobą" - mówiła. Dodała, że "przez ostatnie tygodnie nie siedzieliśmy z założonymi rękoma". "My dokładnie sprawdziliśmy, jakie są możliwości państwa polskiego" - zaznaczyła.

Premier Kopacz powiedziała, że chce wyraźnie wyrazić polskie stanowisko wobec europejskich partnerów. Jak mówiła premier, Polska podejmie "odpowiedzialne decyzje" po spełnieniu trzech warunków:

 

Po pierwsze, musi zostać określona lista krajów bezpiecznych, do których "będziemy twardo i konsekwentnie odsyłać" imigrantów ekonomicznych. Dodała przy tym, że Europie jest potrzebna bardzo konkretna "polityka powrotowa". "Polski nie stać na przyjmowanie emigrantów ekonomicznych. Musimy zapewnić, że nasze działania nie przyciągną niekontrolowanej fali tychże imigrantów" - oświadczyła szefowa rządu. "Polska jest gotowa pomagać uchodźcom, czyli ludziom, których życie i zdrowie jest naprawdę zagrożone" - podkreśliła.

 

Po drugie, szefowa rządu wezwała do zabezpieczenia zewnętrznych granic UE. "Nie możemy sprawiać wrażenia, że Europa utraciła kontrolę nad swoimi granicami" - mówiła.

 

Po trzecie, "zastrzegamy sobie pełną kontrolę nad procesem weryfikacji przybyłych pod kątem bezpieczeństwa tak, by być pewnym, że nie żywią wobec krajów, do których przyjdą, złych intencji" - mówiła Kopacz.

 

Kopacz powiedziała, że Polska chce być odpowiedzialna solidarnie. "Chcemy, aby ci, którzy będą do nas trafiać, to byli ci, którzy rzeczywiście nie z pobudek poszukiwania lepszego życia czy lepszej pracy zarobkowej trafią tu na polską ziemię, ale to będą ci, którzy rzeczywiście trafiają z obszarów, gdzie w tej chwili niekiedy grozi im utrata życia" - powiedziała Kopacz.

 

"Chcemy, aby ci, których zaprosimy do naszego kraju, byli również tymi, którzy potrafią - i będziemy się starać, by tak było - ułożyć sobie normalne życie rodzinne, aby ich dzieci mogły chodzić do szkoły, a oni mogli chodzić do pracy i zarabiać na swoje utrzymanie" - dodała.

 

Jak zaznaczyła, na Radzie Europejskiej Polska będzie musiała zdecydować i określić, jakie są nasze możliwości, jeśli chodzi o przyjmowanie uchodźców. "Nasze możliwości są większe niż te dwa tysiące zadeklarowane, ale warunki, które postawiliśmy pozwolą, aby i ci, którzy do nas będą przybywać, (mogli) czuć się tu naprawdę bezpiecznie i tak jak w domu, a Polacy będą mówić: nasze władze zadbały o to, że nasze życie nie zostało zdestabilizowane" - podkreśliła Kopacz.

 

Jak zaznaczyła, dlatego na Radzie Europejskie będzie "twardo mówić o polityce powrotowej, o ochronie granic i o funduszu, który jest konieczny, żeby tę bardzo trudną sytuację dla Europy rozwiązać".

 

Premier zaznaczyła, że "Polska wspierała i wspiera solidarność europejską". "Solidarność jest wartością, o którą tak długo jako naród walczyliśmy. Pamiętamy, jak wielu naszych rodaków było emigrantami, pamiętamy jak wiele narodów wyciągało do nas - Polaków - pomocną dłoń. Dlatego mówimy dziś jasno: chcemy być solidarni" - zaznaczyła. Podziękowała też tym Polakom, którzy deklarują pomoc uchodźcom.

 

Ponadto Kopacz zapewniła, że polskie granice są bezpieczne. "Wszystkie służby państwa są w pełnej gotowości. Wiem również, jakie są nasze realne możliwości pomocy, ale wiem również, że obowiązkiem polskiego premiera jest solidarność przede wszystkim ze swoimi obywatelami" - powiedziała premier.

 

W środę szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker ma przedstawić nowe propozycje, jak UE powinna poradzić sobie z rosnącą falą imigrantów i uchodźców.

 

Z planów KE wynika, że relokacja obejmie w ciągu dwóch lat 66 400 uchodźców, którzy są w Grecji, 54 tysięcy z Węgier oraz 39 600 z Włoch. Mają być to wyłącznie osoby, które potrzebują międzynarodowej ochrony, czyli uciekinierzy z regionów i krajów objętych wojną, a nie imigranci ekonomiczni.

 

Komisja Europejska, popierana przez większość państw UE i eurodeputowanych, chce podzielić uchodźców według ustalonych z góry kwot, obliczonych na podstawie liczby ludności i wielkości PKB, a także poziomu bezrobocia oraz liczby już przyjętych uchodźców. Nieoficjalne wyliczenia przewidują, że najwięcej uchodźców miałyby przejąć Niemcy - w sumie ponad 40 tysięcy. Do Francji może trafić ponad 30 tysięcy, a ponad 19 tysięcy przypadnie na Hiszpanię.

 

Czwarta co do wielkości jest kwota wstępnie wyliczona dla Polski: 11 946 uchodźców (w tym 2659 w ramach pierwszego programu relokacji oraz 9287 w ramach nowego programu).

 

Tymczasem polski rząd już w czerwcu sprzeciwiał się narzucaniu krajom unijnym ustalonych kwot i zadeklarował dobrowolne przyjęcie 1100 uchodźców od Włoch i Grecji oraz 900 osób z obozów poza UE. Polska, razem z pozostałymi krajami Grupy Wyszehradzkiej (Czechy, Węgry i Słowacja), nadal jest przeciwna obowiązkowym kwotom relokacji uchodźców.

 

(PAP)