Białoruś: CKW zarejestrowała czterech kandydatów na prezydenta

Białoruś: CKW zarejestrowała czterech kandydatów na prezydenta
Oprócz Łukaszenki i Karatkiewicz o urząd prezydencki rywalizować będą również szef uważanej za lojalną wobec reżimu Łukaszenki Partii Liberalno-Demokratycznej Siarhiej Hajdukiewicz, który kandydował już w wyborach 2001 i 2006 r., oraz naczelny ataman białoruskich Kozaków i szef Białoruskiej Partii Patriotycznej Mikałaj Ułachowicz, który sam mówił, że jego partia powstała w 1994 r. m.in. po to, by popierać Łukaszenkę w walce o fotel prezydenta.
 
Ogłaszając listę zarejestrowanych kandydatów, szefowa CKW Lidzija Jarmoszyna zapewniła, że jak zawsze pracuje nad uznaniem wyborów na Zachodzie. „Wszystko zależy od państw Zachodu” – dodała.
 
Poinformowała też, że do czwartku zostało zarejestrowanych 195 międzynarodowych obserwatorów na wybory, z czego 40 to przedstawiciele Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODIHR) OBWE, a dziewięciu – Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.
 
Kandydaci na prezydenta będę mieli możliwość dwukrotnego wystąpienia w radiu i również dwukrotnego – w telewizji.
 
Karatkiewicz jest pierwszą kobietą ubiegającą się o stanowisko prezydenta Białorusi. Popiera ją opozycyjny ruch „Mów Prawdę!”, ale nie jest wspólną kandydatką opozycji. Kandydować zamierzali również lider lewicowej partii Sprawiedliwy Świat Siarhiej Kalakin oraz szef Zjednoczonej Partii Obywatelskiej Anatol Labiedźka, ale nie udało im się zebrać 100 tys. podpisów koniecznych do zarejestrowania kandydatury.
 
Do zignorowania wyborów wezwał b. więzień polityczny i jeden z kandydatów opozycji na prezydenta w 2010 r. Mikoła Statkiewicz, który 22 sierpnia został zwolniony z więzienia po 4 latach i 8 miesiącach pozbawienia wolności.
 
Zainteresowanie niezależnych mediów wzbudził też przypadek niezwiązanego z opozycją ekonomisty Wiktara Ciareszczanki, który złożył w CKW ponad 100 tys. podpisów, ale Komisja uznała za autentyczne tylko niecałe 7 tys. Także Ciareszczanka zaapelował w środę do wszystkich rywali Łukaszenki, by zrezygnowali z kandydowania w "sfałszowanych wyborach”.
 
Przedstawiciele opozycyjnej kampanii "Prawo wyboru 2015" informowali m.in., że w ponad 99 proc. obwodowych komisji wyborczych na październikowe wybory nie ma reprezentanta opozycji.
(PAP)