Bohaterowie afer nie idą na emeryturę. Hofman i Bury chcą zostać w parlamencie

Podczas przedostatniego posiedzenia Sejmu na próżno było szukać tu Jana Burego. Szef klubu parlamentarnego Polskiego Stronnictwa Ludowego zapadł się pod ziemię. 
 
Zdaniem śledczych poseł Bury miał ustawiać konkursy na szefów delegatur Najwyższej Izby Kontroli. Mimo tego, że prokuratura chce mu postawić zarzuty za przekroczenie uprawień, to działacze z Podkarpacia zdecydowali, że Bury będzie jedynką partii w Rzeszowie. Inni działacze umywają ręce. - Ja nie jestem od układania listy, jestem wprawdzie nie burym, ale szarym posłem. Jak chcecie to do Piechocińskiego - powiedział Stanisław Żelichowski z PSL.
 
Ale wicepremier i zarazem prezes PSL-u tylko kluczy wokół tego tematu. Interweniować w sprawie Burego nie zamierza. 
 
- Liczymy na to, że posiedzenie sejmowej komisji regulaminowej da nam odpowiedź i zweryfikuje uzasadnienie do wniosku prokuratury o uchylenie immunitetu - powiedział Piechociński.
 
 
Taka postawa to zdaniem rzecznika Ludowców dowód na demokrację w partii. - Tu nie jest tak, że siedzi prezes i długopisem wykreśla nazwiska pod swoją koncepcję tych list. Wiemy o tym doskonale, że to działacze lokalni decydują - powiedział Jakub Stefaniak. 
 
Jedynką, czyli wizytówką partii na listach może być  więc każdy. Nawet człowiek, który co parę tygodni jest bohaterem nowej afery. Prawo i Sprawiedliwość liczy, że cierpliwość wyborców się skończy i przez Burego partia po raz pierwszy w historii nie wejdzie do Sejmu. - Wyborcy nie będą stawiać na ludzi, którzy żyją na koszt wyborców, upijają się na ich koszt, robią różne interesy, ustawiają przetargi, ukrywają jakieś złote sztabki - uważa Marek Suski z PiS.
 
Na sali plenarnej podczas głosowań zabrakło też byłego rzecznika Prawa i Sprawiedliwości Adama Hofmana. Niezrzeszony dziś poseł był tam, gdzie prezes Jarosław Kaczyński otrzymał nagrodę. Na Forum Ekonomicznym w Krynicy. Mimo afery madryckiej nie wybiera się na emeryturę. - Na pewno moja przyszłość jest związana z tym co robię do tej pory, czy to będzie w parlamencie, czy w innej formule, niebawem - powiedział Hofman.
 
Jak widać w Krynicy poseł był trzeźwy i elegancki. Nie powtórzyły się chwiejne spacery  znane z Madrytu. Miasta, gdzie Hofman był w delegacji, która skończyła się wybuchem afery z kilometrówkami i zmusiła polityka do opuszczenia PiS-u.
 
Na sejmowych korytarzach słychać, że Hofman wystartuje do Senatu jako kandydat niezależny. - To jest decyzja suwerenna Adama Hofmana. Jeśli podjął taką decyzję, czuje się na siłach, to oczywiście ma prawo startować. Nie widzę żadnych przeszkód - powiedziała Elżbieta Witek z PiS. - To jest jego decyzja, a wyborcy są sprawiedliwymi sędziami - powiedział krótko Cezary Grabarczyk z PO.
 
Sprawiedliwymi i pamiętliwymi szczególnie wobec bohaterów aferek i afer. Cztery lata temu przekonał się o tym bohater hazardowej. Po tej słynnej Zbigniew Chlebowski konferencji wystartował do Senatu jako kandydat niezależny. Wyborcy nie dali mu drugiej szansy.