Ewa Kopacz chwali się na Kongresie Kobiet

„Jadę do was prosto z Sejmu. Dziś rozmawiamy o bardzo ważnych sprawach, o największej katastrofie humanitarnej we współczesnej Europie. Rozmawiamy o emigrantach. I wiecie co mnie najbardziej zaskakuje? Ci, którzy dzisiaj uzurpują sobie prawo do miana jedynych obrońców życia, krzyczą najgłośniej i robią awantury polityczne. To oni dzisiaj mówią: nie chcemy przyjmować. Budzą leki i niepokoje” – mówiła premier.

 

„Chcę wam podziękować za wasze stanowisko, za stanowisko Kongresu Kobiet w tej sprawie - wyważone, solidarne, humanitarne i odważne” – dodała. Zapowiedziała, że po powrocie do Sejmu wspomni o stanowisku Kongresu w tej sprawie.

Kopacz pogratulowała wielkiej pracy, jaką Kongres wykonuje na rzecz Polski równościowej i sprawiedliwej.

 

Jak podkreśliła, to zasługa Kongresu Kobiet, że przygotowując listy wyborcze, partie muszą przestrzegać kwot i umieścić na listach przynajmniej 35 proc. kobiet. „Dziękuję wam za to” – powiedziała. Poinformowała, że na listach PO jest 43 proc. kobiet. Dodała, że przynajmniej jedna kobieta znajdzie się w każdej pierwszej trójce na listach PO, a co najmniej dwie - w pierwszej piątce.

 

Zaznaczyła, że w żadnym rządzie do tej pory nie było tylu kobiet co w jej gabinecie, w jej rządzie, po raz pierwszy w historii, kobieta jest szefem MSW. Zwróciła też uwagę, że nigdy do tej pory nie wprowadzono tylu rozwiązań ułatwiających łączenie pracy z życiem rodzinnym.

„Istotą mojego myślenia o prawach kobiet jest przekonanie, że to one mają wybór i to one mają podejmować decyzje co do swojego życia. I te ich wybory nie mogą być wymuszone ani sytuacją ekonomiczną, ani też fałszywie rozumianymi normami kulturowymi" - mówiła.

„Jeśli wybór kobiety jest wolny i niewymuszony, to szanuję go zarówno wtedy, kiedy oznacza poświęcenie się rodzinie, jak i wtedy, gdy oznacza karierę zawodową. Istota dla mnie nie jest treść wyboru, ale fakt, że ten wybór jest wolny. Dajmy kobietom wolny wybór” - dodała.

 

Premier podziękowała również za wsparcie Kongresu w innych ważnych i budzących emocje kwestiach.

 

„Nie mogę nie wspomnieć, że naszą wielką wspólną zasługą, bo wiem, że był to również priorytet Kongresu Kobiet, było uchwalenie konwencji antyprzemocowej i ustawowa regulacja zapłodnienia in vitro. Za to też wam dziękuję” - powiedziała. „Trochę spraw zostało załatwionych, ale wiele jeszcze przed nami” - podkreśliła.

 

„Wiecie, że nie było łatwo, wiecie że kobietom w polityce też nie jest łatwo. A to właśnie kobiety w Polsce, zarówno w życiu publicznym, jak i w rodzinie, muszą brać na siebie największy ciężar. I zawsze dają radę!” – przekonywała Kopacz.

„Chciałabym, żeby Kongres Kobiet trwał cały rok, cały rok ten, następny i zawsze” – dodała.

 

Uczestniczki Kongresu zaśpiewały premier „Sto lat” oraz „Niech jej gwiazdka pomyślności nigdy nie zagaśnie”. Piosenkarki Majka Jeżowska i Anna Jurksztowicz, które śpiewały ze sceny, zmieniły słowa tej popularnej piosenki na: „A kto na Ewę nie zagłosuje, niech go piorun trzaśnie”.

 

"Zawsze może pani liczyć na nasze wsparcie i na taką gorącą atmosferę" - powiedziała prezeska Stowarzyszenia Kongres Kobiet Dorota Warakomska.

 

Po krótkim wystąpieniu na Kongresie premier wróciła do Sejmu. (PAP)