Kolejne odkrycia w Wałbrzychu - efekt "złotego pociągu"?

Dwa nowe tunele oraz nowy blok kompleksu „Riese” zgłosił władzom jako znaleziska Krzysztof Szpakowski, zarządca sztolni w Walimiu (Dolnośląskie). „Może tam być wszystko, ale nie złoty pociąg czy bursztynowa komnata” - powiedział o zgłoszonych miejscach odkrywca.


Szpakowski podkreślił w piątek na konferencji prasowej w Wałbrzychu, że był przekonany o istnieniu tych obiektów od dawna, ale zdecydował się na ich zgłoszenie dopiero obecnie „pod wpływem wrzawy medialnej spowodowanej informacjami o złotym pociągu”.

 

„To efekt kilkudziesięciu lat mojej pracy, przeglądania dokumentów, badań i zbierania relacji świadków. Co roku pojawiali się nowi ludzie, którzy dostarczali mi nowych relacji” - dodał Szpakowski.

 

Jak poinformował, zgłoszone obiekty to dwa tunele prowadzące od drogi kolejowej w Walimiu w stronę góry Włodarz oraz nieznany dotychczas tzw. blok A, znajdujący się w pobliżu bloku C w podziemnym kompleksie "Riese", który od lat jest udostępniany.

 

Znalazca pytany, co może być wewnątrz zlokalizowanych obiektów powiedział, że może tam być „wszystko, ale nie złoty pociąg czy bursztynowa komnata”.

 

„Ja spodziewam się tam urządzeń technicznych, uzbrojenia, infrastruktury przeciwatomowej, np. turbin, które wytwarzały prąd na potrzeby sztolni. Dobrze wiemy, że takie urządzenia tam działały” - mówił Szpakowski.

 

Dodał, że istnieje np. relacja świadka, iż 7 maja 1945 r. do Walimia dotarł transport wielu ciężarówek, które mogą znajdować się w kompleksie „Riese”.

 

Zdaniem znalazcy, który od wielu lat jest dzierżawcą dotychczas odkrytych sztolni w Walimiu (udostępnianych turystom), prace nad dotarciem do wskazanych właśnie obiektów mogłyby się zacząć jeszcze w tym roku. Poinformował, że badania georadarem pokazują, iż tunele są wysokie do 15-20 metrów i wybetonowane.

 

„W najpłytszym miejscu znajdują się ok. 20 m pod skałą, więc na razie nie ma zagrożenia, że ktoś dotrze do niewypałów lub innych niebezpiecznych rzeczy” - mówił Szpakowski.

 

Podkreślił, że ma zamiar zgłosić „jeszcze kilka innych miejsc na Dolnym Śląsku”. Prawnik Szpakowskiego zaznaczył, że Szpakowski będzie dochodził swoich praw do znaleźnego lub nagrody.

 

Wicestarosta wałbrzyski Krzysztof Kwiatkowski wyjaśnił, że samorząd przyjął zgłoszenie od znalazcy i przekazał je do głównego konserwatora zabytków oraz Ministerstwa Finansów i Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

 

„Nie chcemy unikać odpowiedzialności i jesteśmy gotowi koordynować działania związane z tymi odkryciami. Zwróciliśmy się do instytucji państwa o odpowiednie środki finansowe na ten cel” - dodał wicestarosta.

 

Samorządowcy poinformowali, że teren jest patrolowany przez policję, ponieważ w pobliżu zgłoszonych odkryć ktoś już wyciął krzewy i nie można wykluczyć, że przygotowuje się do nielegalnych odwiertów.

 

W rejonie Gór Sowich i Gór Wałbrzyskich od 1943 r. trwały prace budowlane w ramach projektu "Riese". Jeńcy wojenni i więźniowie obozu koncentracyjnego z pobliskiego Gross-Rosen budowali podziemne kompleksy, które były absolutnym priorytetem dla władz III Rzeszy. Świadczą o tym np. nakłady finansowe i budowlane - kilkunastokrotnie większe niż przeznaczono na podobne umocnienia powstające m.in. w Kętrzynie lub pod Monachium.

 

Część podziemną kompleksu wytyczono na planie zbliżonym do litery "E". Składają się na nią 3 równoległe sztolnie oraz system łączących je pod kątem prostym wyrobisk komorowych, tzw. hal. Długość wyrobisk podziemnych wynosi ok. 500 m, a powierzchnia 2 500 m kw.

 

Budowy sztolni nie ukończono. Na temat ich przeznaczenia są dwie hipotezy. Jedna zakładała, że miały się tam znaleźć zakłady produkujące broń, ale badacze bardziej skłaniają się ku drugiej tezie, że umocnienia budowano na potrzeby zapasowej kwatery dowodzenia dla wodza III Rzeszy.

 

Z powodu legend i mitów m.in. o tym, że w "Riese" ukryto zrabowane przez Niemców kosztowności i dobra kultury, od lat ten rejon Gór Sowich cieszy się wielkim zainteresowaniem eksploratorów i poszukiwaczy skarbów. (PAP)