PiS chce dymisji przewodniczącego Europarlamentu

PiS chce dymisji przewodniczącego Europarlamentu
PAP/EPA

Chodzi o wypowiedź przewodniczącego PE dla telewizji ZDF, cytowaną m.in. przez polskie media, dotyczącą krajów, które nie godzą się na odgórne kwoty przyjmowanych imigrantów.

 

"Europa ultranacjonalistów, jeśli ona zwycięży, będzie to ich Europa, nie tylko w tej kwestii, lecz także w wielu innych. Potrzebujemy ducha europejskiej wspólnoty. I w razie konieczności, to musi być siłą narzucone. Nie może być tak – i ja należę do tych ludzi, którzy tak mówią – jesteśmy w XXI wieku, jesteśmy w XXI wieku globalizacji - aby globalne problemy rozwiązywać nacjonalizmem. W pewnym momencie trzeba walczyć i trzeba powiedzieć: w razie konieczności, także walką przeciwko innym, postawimy na swoim" - mówił Schulz.

 

Rzeczniczka PiS Elżbieta Witek zauważyła, że czołowi politycy europejscy "zaczynają się wypowiadać w kwestii uchodźców w stosunku do krajów, które wyrażają zaniepokojenie stanem, z którym mamy do czynienia". Jej zdaniem, wypowiedzi te

są "niezwykle niebezpieczne, niepokojące".

 

Jak podkreśliła na briefingu prasowym w Sejmie, dotyczy to wypowiedzi Martina Schulza, "która dyskredytuje go jako wysokiego urzędnika". "Będziemy o to pytać premier Ewę Kopacz" - zapowiedział Witek.

 

Jarosław Sellin (PiS) podkreślił, że zgodnie z traktatem lizbońskim polityka imigracyjna jest "polityką suwerennych państw narodowych". "Żadna instytucja europejska nie może narzucać jakiś kwot wbrew woli państw narodowych" - dodał.

 

Sellin poinformował, że PiS zaproponuje, aby Sejm na środowym posiedzeniu poświęconym sprawom uchodźców przyjął specjalne oświadczenie ws. wypowiedzi Schulza. Jego zdaniem takie słowa nie powinny zostać bez odpowiedzi.

 

Lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro ocenił, że w wywiadzie dla niemieckiej telewizji ZDF Schulz "groził użyciem siły i zapowiadał walkę przy użyciu siły" z krajami UE, które mają inne zdanie niż Niemcy i KE dotyczące wpuszczenia na teren krajów UE setek tysięcy imigrantów.

 

"To są słowa niedopuszczalne, butne i rażą zwłaszcza w ustach niemieckiego polityka, który powinien mieć na względzie delikatność pewnych relacji w polityce, które kojarzyć się mogą z miesiącem wrześniem w Polsce" - mówił Ziobro na konferencji prasowej w Sejmie.

 

Również w jego ocenie Schulz powinien podać się do dymisji, a stanowisko w sprawie jego wypowiedzi powinna zająć premier Ewa Kopacz oraz b. premier i obecny przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk.

 

Rzecznik rządu Cezary Tomczyk, pytany przez PAP, czy premier zabierze głos ws. słów Schulza, ocenił, że problemem jest "antyniemieckość PiS".

 

"Wydaje mi się, że znów wraca najgorsze, to co było widoczne w polityce zagranicznej polskiego rządu, gdy szefem rządu był Jarosław Kaczyński - czyli polityka antyniemiecka, budzenie starych demonów" - zaznaczył.

 

Tomczyk podkreślił, że Niemcy to nasz główny partner polityczny i gospodarczy w Europie. Jego zdaniem, problemem jest "antyniemieckość PiS-u". "Apelowałbym do PiS, by nie prowadził antyniemieckiej polityki i nie zrażał do nas naszych strategicznych partnerów, bo jeśli taka ma być polityka zagraniczna, to my mówimy stanowcze +nie+" - oświadczył rzecznik rządu.(PAP)