Antyimigracyjne protesty w całej Polsce. Ekipa Superstacji zaatakowana

Przeciwnicy przyjmowania uchodźców uważają, że napływ cudzoziemców do Polski – głównie muzułmanów - będzie zagrożeniem dla naszej kultury, a przybysze nie zasymilują się z polskim społeczeństwem. Zwolennicy argumentują, że obawy biorą się z niewiedzy i stereotypów, że powinniśmy być solidarni z cierpiącymi z powodu wojny. Zgodnie z propozycją KE do Polski miałoby trafić w sumie blisko 12 tys. osób: 2659 w ramach programu relokacji zaproponowanego w maju oraz 9287 w ramach nowej propozycji.

 

W Gdańsku odbyły się dwie manifestacje dotyczące uchodźców z Bliskiego Wschodu. Na Długim Targu przed Fontanną Neptuna miał miejsce wiec wspierający przyjęcie do Polski imigrantów, współorganizowany przez Amnesty International Trójmiasto oraz Europejskie Centrum Solidarności. Uczestniczyło w nim ok. 150 osób. Uczestnicy mieli ze sobą transparenty z takim hasłami jak "Gdańsk wita uchodźców" i "Nie mylmy ofiar z katami". W manifestacji antyimigranckiej, zorganizowanej m.in. przez Kongres Nowej Prawicy, wzięło udział ok. dwóch tysięcy osób. Na czele pochodu, który przeszedł ulicami Gdańska, niesiono duży transparent z napisem "Witajcie w piekle zbłąkane owieczki. 12.09.1683. Jan III Sobieski", skandowano m.in. "imigrantom nie".

 

W Krakowie odbyła się manifestacja „Uchodźcy mile widziani”, w której według policji uczestniczyło ok. 300 zwolenników przyjęcia imigrantów oraz wystąpienie Stowarzyszenia Małopolskich Patriotów. Swoją demonstrację rozpoczęli o g. 16.00 działacze Obozu Narodowo-Radykalnego. Zebrani przed pomnikiem Adama Mickiewicza zwolennicy przyjmowania imigrantów skandowali: „tak dla uchodźców, nie dla uprzedzeń”, „inna kultura, jedno cierpienie”, „chcę Arabkę za sąsiadkę”, „nie ma ludzi nielegalnych”, na co przeciwnicy odpowiedzieli okrzykami: „same brednie”, „nie dla uchodźców, tak dla uprzedzeń”.

 

„Nie podoba nam się polityka rządu, co do przyjmowania bliżej nie określonej liczby imigrantów, bo nie są to uchodźcy. (...)Temu się sprzeciwiamy” - mówił dziennikarzom Kamil Bieńkowski ze Stowarzyszenia Małopolscy Patrioci. „Pani kanclerz Angela Merkel nie zdaje sobie chyba do końca sprawy z zagrożenia. Jeżeli będą tam napływały kolejne tysiące imigrantów, to mimo dobrej organizacji i dobrych chęci nie będzie w stanie tego opanować. Odmienność kulturowa – da o sobie znać prędzej czy później – trudno będzie o asymilację tych ludzi w krótkim czasie” – dodał.

 

Organizatorzy manifestacji „Uchodźcy mile widziani” mówili do zgromadzonych, że „nienawiść sączy się wąskimi strumieniami, a potem rozlewa się rzeką”. „Nie dajmy się jej ponieść!” – wzywali. Szef Stowarzyszenia Palestyńczyków w Polsce Omar Faris przypomniał, że w czasie II wojny światowej tysiące Polaków znalazło schronienie w Iranie i Palestynie, a kilkadziesiąt lat później Polacy pracowali na Bliskim Wschodzie budując m.in. drogi i mosty. „Rozumiemy realia, wiemy jak się żyje w Polsce. Ale z punktu widzenia humanitarnego nie jest ważna narodowość ani religia człowieka, jesteśmy równi. Nieważne skąd jesteśmy, ważne jacy jesteśmy” – mówił Faris. „Bardzo mi przykro, kiedy słyszę polskich polityków, którzy w sposób faszystowski, chamski mówią o imigrantach. Nie rozumiem. W czasie II wojny światowej 127 tys. Polaków było w Iranie i Palestynie.(...) Przyjmijcie nas jak ludzi, po ludzku. Nie bójcie się!” – apelował.

 

Po południu zwolennicy jak i przeciwnicy przyjmowania przez Polskę uchodźców zwołali manifestacje w Warszawie, chcąc wyrazić swoje poglądy na tę kwestię. Demonstracja pod hasłem „Uchodźcy mile widziani” została zorganizowana na Krakowskim Przedmieściu na wysokości pomnika Mikołaja Kopernika. Zainteresowani „pokazaniem sprzeciw wobec muzułmańskich uchodźców” m.in. z ONR spotkali się na pl. Defilad, by przemaszerować na pl. Zamkowy.

 

Osoby popierające przyjęcie uchodźców przekonywały, że moralnym obowiązkiem jest pomóc ludziom uciekającym przed wojną i prześladowaniami, bez względu na ich rasę, narodowość czy wyznanie. Na transparentach mają wypisane: ”nikt nie jest nielegalny”; „spokojna głowa, wszyscy się zmieścimy”; „solidarni z wszystkimi ludźmi”, „zielone świtało dla uchodźców, jesteście mile widziani”.

 

Wśród pikietujących obecna była pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania Małgorzata Fuszara. „Chcę powiedzieć witamy, jeśli szukacie u nas bezpieczeństwa; jeśli szukacie dachu nad głową, jeśli szukacie pożywienia. Witamy, podzielimy się z wami” – powiedziała. Jak mówiła, można długo wyliczać przypadki w których Polacy sami szukali schronienia poza krajem. Wspomniała o 120 tys. Polaków którzy w czasie II wojny światowej schronili się w Iranie. Podkreślała, że nikt nie zastanawiał się wówczas czy w tym biednym kraju może się schronić tylu Polaków obcych kulturowo. „To wstyd i żenada, że teraz gdy jesteśmy zasobni, bezpieczni i spokojni, w ogóle komuś, a zwłaszcza tym Polakom, którzy starają się zbić na tym kapitał polityczny, przychodzi do głowy takie pytanie” – dodała.

 

Na transparentach przeciwników przyjmowania uchodźców w stolicy można przeczytać m.in. „dzisiaj imigranci, jutro terroryści”, a na bluzach „śmierć wrogom ojczyzny”. Niektóre osoby mają na sobie barwy klubowe i symbolikę jednego ze stołecznych klubów piłkarskich. Co pewien czas wybuchają petardy. Wśród skandowanych haseł pojawiają się np. ”Polacy przeciw imigrantom”. Organizatorzy deklarują pokojowy przebieg marszu. Marsz osób niechętnych uchodźcom stał pod znakiem zapytania, miasto początkowo wydało jej zakaz ale organizatorzy odwołali się do wojewody mazowieckiego, który nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy. Alternatywna trasa pozwoliła na uzyskanie zgody włodarzy miasta.

 

Swoją solidarność z uchodźcami wyrazili także poznaniacy, którzy spotkali się w sobotę na placu Adama Mickiewicza. Manifestacja, która odbyła się pod hasłem „Uchodźcy mile widziani” miała zwrócić uwagę społeczeństwa na potrzebę wsparcia Syryjczyków, których dramatyczna sytuacji w ich kraju zmusza do szukania schronienia w Europie. Na placu spotkało się ok. 300 osób.

 

Organizatorzy manifestacji przypominali, że moralnym obowiązkiem każdego człowieka jest pomoc ludziom, którzy stają w obliczu tragedii i wojny – bez względu na ich narodowość czy wyznanie. Jak mówili, „Polacy są narodem, który przez wiele lat korzystał z gościnności innych krajów i teraz, kiedy sytuacja polityczna jest w naszym państwie inna – żadne z politycznych układów czy społecznych stereotypów nie może być wymówką, by odmawiać pomocy”. Dodali, że takie spotkania są niezwykle ważne, szczególnie w sytuacji, gdy media społecznościowe przepełnione są nienawiścią, wrogością i zwyczajnym strachem przed uchodźcami.

 

Centrum Badań Migracyjnych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza zwróciło także uwagę na potrzebę wprowadzenia i stopniowego wdrażania programów pomocy dla imigrantów oraz umożliwiających im integrację w nowym środowisku.

 

Podczas manifestacji aktywiści fundacji Przebudzenie rozdawali zgromadzonym ulotki, w których nawoływali do solidarności z uchodźcami i jednocześnie zwracali uwagę na „hipokryzję Unii Europejskiej” w tej kwestii. Ich zadaniem żadna z instytucji UE nie ma moralnego prawa narzucać Polsce jakichkolwiek wytycznych co do liczby przyjmowanych imigrantów. „Nie ma co liczyć na sumienie władców świata opętanych religią zysku i dominacji, gdy ich ofiary cierpią trzeba im pomóc – i to bezwarunkowo. (...)

 

Możemy przyjąć, w skromnych, ale godnych warunkach, znacznie więcej niż 2 tys., a nawet 10 tys. ludzi. Jednak nie pod dyktatem UE i nie zmuszając uchodźców do przyjazdu do Polski systemem kwotowym - nie mamy prawa ich u nas więzić” – mówili aktywiści fundacji.

 

Wiceminister spraw wewnętrznych Piotr Stachańczyk mówił w piątek na posiedzeniu sejmowych komisji spraw wewnętrznych i ds. UE, że do tej pory Polska nie zobowiązała się do przyjęcia żadnego uchodźcy ponad 2 tys. zadeklarowane w lipcu. Trwa analiza nowych propozycji Komisji Europejskiej, według których do Polski miałoby trafić w sumie blisko 12 tys. uchodźców. W środę ma odbyć się nadzwyczajne posiedzenie Sejmu ws. uchodźców. W poniedziałek o propozycjach Komisji rozdzielenia 160 tys. uchodźców docierających do Włoch, Grecji i na Węgry mają dyskutować na nadzwyczajnym spotkaniu ministrowie spraw wewnętrznych państw UE.

 

(PAP)