Kopacz: O Polsce jak najlepiej. Premier komentuje kontrowersyjne słowa prezydenta

Prezydent Andrzej Duda podczas spotkania z mediami polonijnymi i PAP powiedział m.in.: "Ja nie mam odwagi powiedzieć tutaj: "wracajcie do kraju". Nie mam odwagi tego powiedzieć, bo to jest, powtarzam jeszcze raz, cały szereg działań, które spowodują, że ludzie wrócą i nie będą rozczarowani i nie powiedzą: "ten człowiek powiedział nam nieprawdę, ten człowiek nas okłamał, naciągnął nas".
 
Komentując słowa prezydenta na konferencji prasowej w Białymstoku po wyjazdowym posiedzeniu Rady Ministrów, Kopacz oceniła, że "obowiązkiem głowy państwa jest budowanie dobrego wizerunku naszego kraju". "Mnie nie zdarzyło się, jadąc za granicę, powiedzieć czegokolwiek złego na temat mojego kraju. Emocjonalnie jestem związana z tym krajem, po prostu go kocham" - powiedziała szefowa rządu.
 
Zaznaczyła, że "obowiązkiem każdego, kto w tym kraju żyje, kto uważa go za coś szczególnego, jest mówić (o nim) wyłącznie dobrze". Kopacz dodała, że prezydent Duda na pewno wróci do Warszawy, "bo posadę ma całkiem niezłą". Zwróciła też uwagę, że to "za czasów, gdy rządził PiS około 2 mln ludzi wyjechało z naszego kraju".
 
"Każdy polityk, który wyjedzie za granicę, powinien mieć w sobie na tyle dobrej woli, by mówić o naszym kraju jak najlepiej" - podkreśliła Kopacz.
 
Prezydencki minister Krzysztof Szczerski na briefingu prasowym w Londynie powiedział, że jest jedno słowo klucz do wszystkiego, co prezydent Duda mówi za granicą: odpowiedzialność. "Prezydent mówi w sposób odpowiedzialny o rzetelnej, realnej ocenie sytuacji w Polsce" - powiedział. Zaznaczył, że tego należy oczekiwać od każdego polskiego przedstawiciela za granicą.
 
Szef gabinetu prezydenta Adam Kwiatkowski dodał, że kiedy prezydent Duda był z wizytą w Berlinie, premier Kopacz mówiła, że "prezydent podejmuje działania, które nie są uzgodnione, w sytuacji, gdy obok nas siedział przedstawiciel kierownictwa MSZ, kiedy materiały, którymi się posługujemy w trakcie naszych rozmów były przygotowane przez ten resort". "Te kolejne głosy, które padają ze strony premier, w czasie, gdy prezydent jest w trakcie ważnej wizyty zagranicznej, są co najmniej nie na miejscu" - ocenił Kwiatkowski.
 
"W wypowiedziach pana prezydenta można było usłyszeć, że aby wrócić do Polski, ta Polska musi się zmienić" - dodał Kwiatkowski. Podkreślał, że podczas podróży po Polsce prezydent rozmawia z Polakami, którzy mówią mu m.in. o problemach braku pracy, zamykaniu kolejnych przedsiębiorstw, problemach związanych z prowadzeniem działalności rolnej. Zwrócił uwagę także na liczne spotkania Andrzeja Dudy z Polakami mieszkającymi w Wielkiej Brytanii w trakcie dwudniowej wizyty w Londynie.
 
Premier Kopacz mówiła we wtorek: "Jak inwestorzy, na których tak bardzo czekamy, którzy tu przyjadą, będą dawać miejsca pracy, którzy wraz z naszymi przedsiębiorcami będą budować nasze polskie PKB, mają przyjechać do kraju, w którego rozwój i sukces nie wierzy nawet głowa państwa?"
 
Szefowa rządu zwróciła uwagę, że prezydent Duda został wybrany "nie tak dawno w powszechnych wyborach". "To nie jest już ktoś, kto jest w opozycji, to nie jest polityk, który ubiega się o mandat do parlamentu czy o stanowisko prezydenta. To jest wybrany prezydent RP, którego obowiązkiem jest budowanie dobrego wizerunku kraju na zewnątrz" - zaznaczyła Kopacz.
 
Jak podkreśliła, wizerunek Polski "trzeba bardzo mozolnie i długo budować, a niekiedy można go zniszczyć jednym zdaniem czy jednym słowem".
 
Szef MSZ Grzegorz Schetyna podczas briefingu na Politechnice Białostockiej nazwał wypowiedzi prezydenta Dudy "trudnymi do wytłumaczenia i bulwersującymi". Dodał, że tłumaczy je trwającą kampanią wyborczą.
 
"To, że prezydent nie zaprasza Polaków do powrotu kraju to jego ocena sytuacji krajowej, ale muszę powiedzieć, że w drugim zdaniu powinien dodać, że Polacy wyjeżdżali do Wielkiej Brytanii i Londynu właśnie w 2005, 2006 i 2007 roku, gdy rządził PiS, była formacja pana Dudy. Warto mówić całą prawdę, także tę, dlaczego z Polski musieli wyjechać" - mówił Schetyna.
 
Szef MSZ dodał, że "zagranica dziwi się często tym wypowiedziom" prezydenta Dudy. "Jesteśmy indagowani, pytani o tę ocenę, o ocenę tych słów. Ja ciągle mówię, że mam nadzieję, że to są wypadki, które będą potwierdzać regułę naszej obecności za granicą, że wszyscy jesteśmy dumni z naszego kraju, że w sposób bardzo jednoznaczny mówimy o nim za granicą tylko dobrze" - podkreślił Schetyna i przyznał, że w jego ocenie takie wypowiedzi są "szczególnie trudne dla nas w Polsce, dla ludzi, którzy dumni są z tego, że są tutaj, że tu mieszkają, pracują".
 
Z kolei pytana o słowa Andrzeja Dudy rzeczniczka sztabu wyborczego PO Joanna Mucha podkreśliła, że trudno jej sobie wyobrazić, by jakikolwiek prezydent "mówił źle o swojej ojczyźnie za granicą". "To zdarza się panu prezydentowi Andrzejowi Dudzie już po raz drugi. Nie rozumiemy tego i mamy nadzieję, że tego typu słowa już więcej nie będą padały, bo plucie na własną ojczyznę za granicą, to jest najgorsza praktyka, jaką sobie można wyobrazić" - dodała posłanka PO.
 
Także wicepremier, minister gospodarki, szef ludowców Janusz Piechociński uważa, że wypowiedź prezydenta do Polaków w Londynie była "niewłaściwa". "Poza granicami kraju mówimy o Polsce tylko dobrze, tylko z optymizmem i tylko z nadzieją" - skomentował Piechociński we wtorek w Białymstoku słowa Andrzeja Dudy.
 
Piechociński podkreślał, że "Polska nie jest ani z dykty, ani nie jest w ruinie", bo jest lepsza niż kiedyś, rozwija się. "Każda stygmatyzująca nasze osiągnięcia wypowiedź, przez każdego, jest niewłaściwa, bo tylko użyję takiego określenia. Być może przekaz słów pana prezydenta, który dotarł do kraju jest nie do końca pełny. Ale chcę z dumą powiedzieć: Polsko, nie daj sobie odebrać - także Podlasie - tego wielkiego wysiłku, który zrobiliśmy, bo Polska przez te 25 lat (...) nie zmarnowała tego czasu" - powiedział Piechociński.
 
Podczas poniedziałkowego spotkania z mediami polonijnymi i PAP prezydent Duda powiedział m.in., że sytuację w kraju poprawi podniesienie kwoty wolnej od podatku, wprowadzenie ułatwień dla przedsiębiorców, w tym lepsza akcja kredytowa i rozwiązania podatkowe promujące inwestycje o charakterze innowacyjnym. "To musi być całe spektrum działań, które powoli doprowadzą do tego, że zaczniemy się rozwijać szybciej" - powiedział. Jak mówił, obecnie największy problem to rozwarstwienie społeczne, "to musi zostać zatrzymane, w Polsce znika to, co zaczęło się wytwarzać powoli po 1989 roku, mianowicie klasa średnia, ludzie ubożeją, to jest proces, który musi zostać zatrzymany i odwrócony".
 
"Jest tylko jeden pomysł - wyższy poziom życia w Polsce, stopniowa naprawa polskiej gospodarki. Ja dzisiaj nikomu tutaj nie powiem: "pakuj się i wracaj" - powiedział prezydent.
(PAP)