Prezydent do Polonii: Nie wracajcie. Polityczna burza po słowach Dudy

Kolejna wizyta zagraniczna prezydenta Andrzeja Dudy i kolejna kontrowersyjna wypowiedź. Tym razem w Londynie, skierowana do miejscowej Polonii. - Nie śmiem tutaj apelować o powrót, dlatego że nie wyjechaliście, bo nie chcieliście opuścić swoją ojczyznę. Wyjechaliście, bo nie mieliście w naszym kraju w Polsce warunków do tego, żeby się rozwijać - powiedział prezydent.
 
Andrzej Duda mówił też w polskiej ambasadzie, że Polacy ubożeją, a rozwarstwienie społeczne jest coraz większe. Na reakcję premier Ewy Kopacz nie trzeba było długo czekać. - Pan prezydent na pewno wróci, bo posadę ma całkiem niezłą. Więc myślę, że pan prezydent na pewno wróci. A przypomnę, że kiedy rządził PiS to właśnie koło dwóch milionów osób wyjechało - mówiła Ewa Kopacz.
 
Zdaniem szefowej rządu prezydent zniechęcający Polaków do powrotu może przy okazji zniechęcić inwestorów. Ale tak mocnej krytyki Ewa Kopacz nie formułowała pod adresem Donalda Tuska, gdy ten odwiedził Londyn jako lider opozycji. - Tak długo, jak tutaj sześć razy więcej za taką samą pracę, jak w Polsce i lepiej będziecie traktowani, to nie wrócicie. I ja mam Was nawoływać wracajcie, chociaż tam jest licho? No nie - mówił Tusk.
 
Poprzednikowi pani premier takie słowa nie przeszkodziły nagrać osiem lat temu hiperoptymistycznej reklamówki. - Już wkrótce Polacy zaczną wracać z emigracji, bo praca tu będzie się opłacać - mówił w spocie wyborczym z 2007 roku Donald Tusk.
 
Dziś sloganami ze starego spotu Platformy mówi kandydatka Prawa i Sprawiedliwości na premiera. - Ja zrobię wszystko, aby wszyscy Polacy, którzy musieli wyjechać z Polski bo nie znaleźli tutaj pracy, wrócili i mieli tu szansę na rozwój.
 
Jednocześnie PiS stoi murem za  prezydentem. - Prezydent Andrzej Duda powiedział prawdę. Czy przybyło miejsc pracy szczególnie w Polsce lokalnej? no nie, nie przybyło - skomentował dla Superstacji Mariusz Błaszczak.
 
Ale nie brakuje głosów, że nawet jeśli Duda miał rację, to wybrał złe miejsce na refleksję. - Kolejny raz Andrzej Duda będąc zagranicą źle mówi o Polsce. Chociaż tym razem było to na szczęście we własnym gronie - ocenił Wincenty Elsner z SLD.
 
W towarzystwie polskiego prezydenta nie było bowiem widać mikrofonów brytyjskich mediów. Mimo tego konkurenci partii, z której się wywodzi mówią, że wstydzą się za prezydenta. - Tego typu wypowiedzi świadczą o zupełnym nieprzygotowaniu do prezydentury. Zauważmy, że robi nam negatywną reklamę - mówił Ryszard Petru z Nowoczesnej. - Nie powinien tam jechać, aby rozłożyć ręce i powiedzieć: Sorry, faktycznie nie macie po co wracać. Powinien powiedzieć jak my: obniżmy podatki, zmniejszmy, biurokrację - powiedział Przemysław Wipler z partii KORWiN
 
Tyle, że brytyjska Polonia jest już odporna na tego typu obietnice. - Ja jestem tutaj rok dopiero w Anglii i trochę mi jednak lepiej się żyje. Jak mamy wrócić i do czego mamy wrócić? - pytali Polacy mieszkający w Wielkiej Brytanii.
 
Za nieco ponad miesiąc kampania i wizyty polityków się skończą. O Polakach w Londynie najprawdopodobniej przypomną sobie znowu za kilka lat. Przy okazji następnej kampanii.