Portugalia: Rośnie sprzeciw opinii publicznej wobec przyjmowania imigrantów

Portugalia: Rośnie sprzeciw opinii publicznej wobec przyjmowania imigrantów
Fot. PAP/EPA/ANTONIO COTRIM
Narzuceniu liczby imigrantów członkom UE sprzeciwiają się nawet liderzy współrządzącej krajem Portugalskiej Partii Socjaldemokratycznej (PSD). Wprawdzie rząd Pedra Passosa Coelho zadeklarował gotowość przyjęcia ponad 3000 uchodźców, ale partia premiera negatywnie postrzega próby zmuszania krajów Unii do akceptacji kwot, zgodnie z którymi zostaną rozdzieleni imigranci.
 
Szef klubu parlamentarnego socjaldemokratów Luis Montenegro powiedział podczas debaty w Zgromadzeniu Republiki, że o ile koniecznością wydaje się udzielenie szybkiej pomocy przybywającym do Europy uchodźcom wojennym, to solidarność nie powinna być wymuszana.
 
- Nie ma sensu mówić o kwotach. Władze unijne powinny zgromadzić dane o liczbie imigrantów, których każde państwo UE może w tej chwili przyjąć. Później będzie czas, aby sprawdzić, czy ktoś ma jeszcze możliwości ugoszczenia kolejnych uchodźców - oświadczył Montenegro.
 
Dodał, że konieczna jest także większa aktywność UE w procesie stabilizowania sytuacji wewnętrznej krajów, z których pochodzą uchodźcy. - Kraje europejskie muszą podjąć wspólną interwencję w krajach, z których napływają do nas imigranci, takich jak m.in. Syria, Afganistan, Libia czy Irak. Chodzi o działania w celu przywracania pokoju i stymulowania rozwoju - powiedział Montenegro.
 
Portugalska klasa polityczna, komentatorzy oraz internauci krytycznie odnoszą się także do nacisków i gróźb kierowanych przez szefów Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego pod adresem członków UE odrzucających system kwotowy. - Nie dość, że koncept strefy Schengen stanął pod znakiem zapytania w efekcie nieporadności jej członków wobec masowego napływu nielegalnych imigrantów, to jeszcze Unia jest wewnętrznie rozrywana sporami wokół systemu kwotowego. Narzucanie woli przez silniejsze Niemcy swoim mniejszym sojusznikom europejskim nie jest przejawem partnerstwa, na jakim powinna bazować UE - powiedział lizboński ekonomista Miguel Monteiro.
 
Ekspert zauważył, że pomimo stosunkowo przychylnego nastawienia portugalskich mediów wobec uchodźców dziennikarze coraz częściej wskazują, że w licznych grupach przybyszów z Azji i Afryki są także imigranci zarobkowi. - Zarówno Portugalczycy, jak i Polacy mają tradycję migrowania po Europie i świecie, także w celach zarobkowych. Ruchy te miały jednak inny charakter: strona przyjmująca zazwyczaj potrzebowała rąk do pracy, a różnice kulturowe i religijne nie były tak drastyczne, jak w przypadku dzisiejszych imigrantów forsujących granice unijne - powiedział Monteiro.
 
Ekonomista zauważył, że coraz częściej media i portale społecznościowe w Portugalii kontestują gotowość rządu Passosa Coelho do przyjmowania uchodźców w związku z trudnościami lokalnej gospodarki, wychodzącej na prostą po trwającym ponad osiem lat kryzysie.
 
Tylko w ciągu trzech dni przeciwnicy przyjmowania uchodźców przez Portugalię zebrali blisko 40 tys. podpisów pod petycją do rządu. Podczas weekendu protestowali także w kilku portugalskich miastach, zazwyczaj w pobliżu pikiet zwolenników przyjęcia uchodźców. W trakcie największej manifestacji, która odbyła się w sobotę w Lizbonie, doszło do starć pomiędzy członkami obu grup.
 
- Sprzeciwiam się przyjmowaniu imigrantów, ponieważ boję się islamu. Tymczasem nie wiemy nic o ludziach, którzy do nas przyjadą. Poza tym mamy w naszym kraju wielu bezrobotnych i ubogich, i to właśnie im w pierwszej kolejności powinniśmy pomóc - powiedziała uczestnicząca w proteście 60-letnia Maria Rego, członkini partii portugalskich narodowców (PNR), która uczestniczyła w proteście.
 
Ożywiona debata między zwolennikami i przeciwnikami przyjęcia imigrantów prowadzona jest również na portalach społecznościowych oraz na stronach internetowych portugalskiej prasy. Pomimo sprzecznych zdań co do kwestii otwarcia granic dla uchodźców obie strony krytykują wtorkową sugestię niemieckiego ministra spraw wewnętrznych Thomasa de Maiziere, aby krajom odrzucającym kwotowy system rozdziału imigrantów zabrać część funduszy unijnych.
 
- Solidarność stała się teraz obowiązkowa. Chcesz czy nie chcesz, musisz być solidarny. I nie masz już nawet prawa wybrać, komu chciałbyś okazać solidarny gest. O tym zadecydują za ciebie Niemcy - napisał na stronie dziennika “Diario de Noticias” Diogo Mendes, internauta z Montijo.
 
Podczas poniedziałkowej rady ministrów UE ustalono, że w pierwszej kolejności przyjętych zostanie 40 tys. imigrantów, z których 1309 odbierze Lizbona. Pierwsza grupa, w liczbie około 400 osób, zostanie przyjęta na początku października br. Będą zakwaterowani w budowanym na południu kraju ośrodku dla uchodźców w miejscowości Fuzeta.
 
Tymczasem kierownictwo Platformy Wsparcia Uchodźców (PAR), utworzonej we wrześniu na bazie trzydziestu portugalskich organizacji społecznych, poinformowało, że nowa instytucja przekazała już rządowi Passosa Coelho komunikat o gotowości do znalezienia domów, w których mieliby zamieszkać imigranci. Władze PAR zapowiadają, że zrobią wszystko, aby przybysze nie musieli trafić do ośrodka dla uchodźców.
 
- Rozpoczęliśmy już przygotowania do przybycia pierwszej grupy uchodźców. Możemy być nieocenionym wsparciem dla rządu, gdyż wiele z organizacji wchodzących w skład Platformy ma duże doświadczenie w pomaganiu imigrantom - powiedziała Maria Correia z Caritas Portugalia, która współtworzy PAR.
 
Correia ujawniła, że systematycznie zgłaszają się do portugalskiej Caritas osoby, które chciałyby pomóc uchodźcom wojennym.
 
- Myślę, że jesteśmy w stanie znaleźć domy dla kierowanych do naszego kraju imigrantów. W Portugalii jest dużo opustoszałych budynków, z których wiele należy do Kościoła katolickiego. Ten tymczasem już wygospodarował część obiektów na potencjalne mieszkania dla przybyszów - dodała Correia.
(PAP)