PŚ siatkarzy: Polska - Kanada 3:1

PŚ siatkarzy: Polska - Kanada 3:1

Polska: Piotr Nowakowski, Bartosz Kurek, Rafał Buszek, Mateusz Bieniek, Fabian Drzyzga, Michał Kubiak i Paweł Zatorski (libero) oraz Mateusz Mika, Dawid Konarski, Grzegorz Łomacz.

 

Kanada: Steven Marshall, Frederic Winters, John Gordon Perrin, Daniel Vandoorn, Justin Duff, Tyler Sanders i Daniel Lewis (libero) oraz Rudy Verhoeff, Dustin Schneider, Toontje Van Lankvelt, Nicholas Hoag, Blair Cameron Bann (libero).

 

Kanada w Japonii nie prezentuje się najlepiej. Wygrała tylko dwa z sześciu meczów - z Egiptem i Australią (po 3:2), ale... kibicuje Amerykanom. Bo awans USA z PŚ do Rio de Janeiro oznacza dla nich większą szansę kwalifikacji z kontynentalnego turnieju.

 

Właśnie dlatego zawodnikom z Kanady szczególnie zależało na zwycięstwie z Polakami. Biało-czerwoni są bowiem, obok Stanów Zjednoczonych, jedyną drużyną bez porażki.

 

I w pierwszym secie ekipa z "Kraju Klonowego Liścia" pokazała, że wcale łatwo mistrzom świata nie będzie. Polacy wyglądali jeszcze na ospałych, mylili się w prostych sytuacjach i mieli po fragmentach dobrej gry, długie przestoje. Gdy przy stanie 6:8 Polacy zdobyli cztery punkty z rzędu, wydawało się, że odnaleźli swój rytm. To był jednak jednorazowy zryw.

 

Przy stanie 18:20 na boisku pojawił się Mateusz Mika, który zastąpił Michała Kubiaka. Powoli budził się także Bartosz Kurek, ale Polacy nie zdołali nadrobić straty i przegrali 23:25. Po kanadyjskiej stronie błyszczał Steven Marshall.

 

W drugiej partii podopieczni Stephane'a Antigi nie pozostawili już złudzeń. Od samego początku dominowali, a świetną zmianę dał Mika. To on, razem z Rafałem Buszkiem byli liderami drużyny. Bardzo dobrze serwowali, a pierwszy z nich imponował znakomitymi obronami. Biało-czerwoni wygrali 25:15.

 

W kolejnych dwóch setach Polacy ani razu nie byli zagrożeni. Szybko wychodzili na kilkupunktowe prowadzenie i utrzymywali je do końca. Obie partie wygrali do 19.

 

Najwięcej punktów dla biało-czerwonych zdobył Bartosz Kurek - 21, on został także, po raz trzeci w turnieju, wybrany MVP spotkania.

 

W czwartek, o godz. 5.10 czasu warszawskiego, czeka mistrzów świata potyczka z Egiptem. Afrykańska drużyna nie wygrała jeszcze ani jednego meczu.

 

"Przede wszystkim musimy wyjść od samego początku bardzo skoncentrowani. To mecz z cyklu tych, którego nie można przegrać" - przestrzegł rozgrywający Fabian Drzyzga.

 

W Pucharze Świata w ciągu 16 dni systemem każdy z każdym 12 drużyn walczy o dwie przepustki na przyszłoroczne igrzyska w Rio de Janeiro. To pierwszy turniej, w którym można wywalczyć olimpijską kwalifikację. (PAP)