Amerykańscy komandosi w Syrii. "Doradzają i towarzyszą" oddziałom kurdyjskim

Szef amerykańskiego Dowództwa Centralnego  generał Loyd Austin powiedział w senacie, że amerykańskie siły specjalne znajdują się na terytorium Syrii a ich zadaniem jest "doradzanie i towarzyszenie" kurdyjskim oddziałom.
 
Według słów generała Amerykanie nie biorą bezpośredniego udziału w żadnych walkach. Wcześniej podobną informację przekazali Rosjanie. Jednak tak samo jak amerykanie twierdzą że ich ludzi nie biorą udziału w walce. - Oczywiście wysyłamy pomoc wojskową do Syrii i będziemy to robili nadal. Naturalnym jest że transportom towarzyszą specjaliści którzy mają przeszkolić Syryjczyków i dostosować naszą broń do tamtejszych standardów - mówił Siergiej Ławrow.
 
Dziennikarze Reutera mówili jednak nie o obecności ekspertów tylko kilku rosyjskich czołgów w Lataki nad morzem śródziemnym. Kreml wszystkiemu zaprzeczył. - Rosyjskie wsparcie dla Assada grozi ryzykiem eskalacji konfliktu i podkopuję możliwość osiągnięcia naszego wspólnego celu jakim jest walka z ekstremizmem. Także trudniej będzie doprowadzić do politycznego rozwiązania sytuacji - powiedział John Kerry.
 
W najbliższych tygodniach ataki lotnicze na pozycje państwa Islamskiego mają rozpocząć Francuzi. W chwili obecnej zbierają dane wywiadowcze aby odpowiednio zidentyfikować cele. 
 
Władze Francji uważały do tej pory, że na operacjach militarnych przeciwko dżihadystom w Syrii może skorzystać prezydent Asad. 
 
Paryż wspiera umiarkowaną antyasadowską opozycję, chcąc znaleźć alternatywę polityczną dla obecnych władz w Damaszku.