Piłkarska LE: remis Lecha z Belenenses

Piłkarska LE: remis Lecha z Belenenses
PAP/Jakub Kaczmarczyk

Trener gospodarzy Maciej Skorża trochę zaskoczył wyjściowym składem. Posadził na ławce rezerwowych m.in. Kaspra Hamalainena, Karola Linettiego, Tomasz Kędziorę i Barry Douglasa. Bynajmniej nie za słabą postawę w poprzednich meczach, ale szkoleniowiec dał do zrozumienia, że to jednak krajowa ekstraklasa będzie teraz priorytetem dla klubu. A wspomniani zawodnicy mieli odpocząć przed kolejnym meczem ligowym w Białymstoku.

 

Jeszcze większą i to bardzo smutną niespodzianką były puste trybuny. Stwierdzenie, że Poznań długo czekał na grę swoich piłkarzy w fazie grupowej tych rozgrywek nie miało zupełnie odzwierciedlenia we frekwencji. Na stadion pofatygowało się niespełna osiem tysięcy kibiców. A pięć lat temu każdy z meczów LE (z Red Bull Salzburg, Manchesterem City i Juventusem Turyn) obejrzało ponad 40 tysięcy.

 

Bez dopingu i atmosfery mecz Lecha z Belenenses przypominał momentami grę towarzyską. Piłkarze obu drużyn nie kwapili się do bardziej zdecydowanych ataków. Wolne tempo, brak sytuacji bramkowych, a przy tym sporo niecelnych podań – tak wyglądała pierwsza połowa spotkania.

 

Lechici próbowali od czasu do czasu rozmontować defensywę gości, ale więcej w ich poczynaniach było chęci niż pomysłu. Niezłą indywidualną akcją popisał się Dariusz Formella, aktywny był Dawid Kownacki, ale Ventura nie miał tak naprawdę okazji do zaprezentowania swoich umiejętności.

 

To Portugalczycy w pierwszej połowie byli bliżsi objęcia prowadzenia. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Tonel najwyżej wyskoczył do piłki i trafił w poprzeczkę.

 

Tuż na początku drugiej połowy znów sporo szczęścia miał Jasmin Buric, któremu z pomocą przyszedł słupek po strzale Carlosa Martinsa.

 

Dopiero w ostatnich 30 minutach Lech wreszcie pokazał namiastkę dobrego futbolu. Po akcji Kebby Ceesaya, nadbiegający Denis Thomalla nieczysto uderzył piłkę i.. sam wpadł do bramki. Futbolówka potoczyła się tuż obok słupka, a na trybunach było słychać kolejny jęk zawodu, ale też pierwsze, głośne okrzyki "Kolejorz, Kolejorz".

 

Wprowadzony w drugiej połowie Szymon Pawłowski nieco ożywił ofensywne poczynania Lecha. Sam był bliski pokonania bramkarza gości, który z trudem wybił piłkę na rzut rożny.

 

W samej końcówce Portugalczycy dwukrotnie groźnie strzelali z dystansu. Buric był jednak na posterunku, a uderzenie Kucy poszybowało nad poprzeczką i mecz zakończył się sprawiedliwym remisem.

 

Kolejne spotkanie w Lidze Europejskiej mistrzowie Polski zagrają 1 października na wyjeździe z FC Basel.

 

(PAP)