Protest przeciwko Putinowi. 10 tysięcy osób na ulicach Moskwy

Protest przeciwko Putinowi. 10 tysięcy osób na ulicach Moskwy
EPA/MAXIM SHIPENKOV

Stronnicy opozycji zebrali się w dzielnicy Marjino, w południowo-wschodniej części Moskwy, gdzie mieszka Nawalny. Władze nie zezwoliły opozycjonistom na manifestację - pochód połączony z wiecem - w centrum stolicy.

 

Uczestnicy akcji domagali się m.in. zniesienia cenzury, uwolnienia więźniów politycznych, dopuszczenia opozycji do udziału w wyborach, autentycznej, a nie pozorowanej walki z korupcją i zakończenia wojny na wschodzie Ukrainy.

 

"Wiem, iż krąży wiele dowcipów o tym, że przyjechaliście do Marjino, do Nawalnego. Możecie nie wątpić - ja też przyjadę do waszych dzielnic, jeśli będzie taka potrzeba" - oświadczył Nawalny, zwracając się do zebranych.

 

Oznajmił też, że obecnie w Rosji "główna walka toczy się nie między konkurentami politycznymi, lecz między tymi, którzy wierzą w możliwość zmian, a tymi, którzy są przekonani, iż niczego zmienić nie można". "Nasza misja to walczyć z tymi, którzy nie wierzą" - dodał.

 

Opozycjonista zażądał też, by Komitet Śledczy FR przesłuchał przywódcę Czeczenii Ramzana Kadyrowa w sprawie zabójstwa Borysa Niemcowa i gubernatora obwodu pskowskiego Andrieja Turczaka w sprawie bestialskiego pobicia dziennikarza "Kommiersanta" Olega Kaszyna.

 

Wśród uczestników niedzielnej demonstracji byli m.in. zwolennicy Partii Postępu kierowanej przez Nawalnego, Partii Wolności Narodowej (Parnas) Michaiła Kasjanowa, partii Demokratyczny Wybór Władimira Miłowa, ruchu Solidarność Ilji Jaszyna, partii Inicjatywa Obywatelska Andrieja Nieczajewa i niezarejestrowanej Partii 5 Grudnia.

 

Była to pierwsza akcja antykremlowskiej opozycji w Moskwie od 1 marca, kiedy to w zorganizowanym przez nią marszu żałobnym poświęconym pamięci Niemcowa, przywódcy Parnasu zamordowanego 27 lutego w centrum stolicy Rosji, wzięło udział ponad 50 tys. osób.

 

Organizatorzy niedzielnej manifestacji spodziewali się znacznie większej liczby uczestników. Otrzymali zgodę na akcję z udziałem 40 tys. osób.

 

(PAP)