Kandydaci śpiewają, jeżdżą czołgami, a nawet latają. Wysyp dziwnych spotów wyborczych

Na co dzień Michał Kamiński dba o wizerunek rządu Ewy Kopacz, ale w tym spocie próbuje ocieplić własny wizerunek. Robi to w śpiewającym stylu. - Czasem wyzwą od najgorszych i oplują. Plują chociaż święty obraz mają w rękach. To ja zawsze na to mam odpowiedź: jeśli o mnie chodzi, ja nie pękam - powiedział Kamiński.
 
Śpiewająca reklamówka nie przypadła do gustu byłym kolegom partyjnym Kamińskiego. Przekonują, że brakuje w niej jakiekolwiek przekazu o programie kandydata. - To są wybory do polskiego parlamentu, a nie to X-Factor, Mam Talent, czy innych tego typu programów. Tam rzeczywiście ten spot by się nadał - powiedział Jan Dziedziczak z PiS.
 
Konkurenci jednak docenili umiejętności wokalne spin doktora Platformy. Tylko wokalne. - Ja nie mam takiego pięknego barytonu jak pan Kamiński. Poza tym odnoszę wrażenie, że śpiewa, bo jest krańcowo zdesperowany - powiedział Leszek Miller.
 
Ale rozśpiewany jest nie tylko minister w Kancelarii Premiera. Jego partyjna koleżanka Ewa Dembek chce trafić na Wiejską dzięki temu teledyskowi i piosence wpadającej w ucho. - Aktorzy, satyrycy wygłupiają się, bo im za to płacą, natomiast politycy muszą wiedzieć, że często się wygłupiają, ale płacą im za coś zupełnie innego - powiedział Stanisław Żelichowski.
 
Sejmowi weterani nie dziwią się gotowym na wszystko kandydatom. - Ludzie próbują znaleźć taką formę przekazu, żeby zaistnieć, żeby media się zainteresowały, żeby był inny niż taki typowy spot - powiedział Sławomir Neumann z PO.
 
Poprzednie kampanie pokazały, że nietypowe spoty ułatwiają sukces. Eksperci uznali reklamówkę Michała Boniego za najgorszą w kampanii. Boni... został europosłem.