Górnicy znów strajkują. Nie ma inwestorów dla kopalń

Związkowcy podczas wiecu przed bramą kopalni w Brzeszczach przypomnieli, że do końca września miała powstać Nowa Kompania Węglowa (NKW), by ratować bankrutujące kopalnie. Termin nie został dotrzymany. Górnicy z kopalni Brzeszcze ogłosili gotowość strajkową. Domagają się realizacji porozumienia.
 
Na specjalnym posiedzeniu 30 września rząd przyjął plan dla górnictwa, który przewiduje, że spółka TF Silesia przejmie 11 kopalń Kompanii Węglowej - ma to być podstawą do budowy silnego koncernu paliwowo-energetycznego. To też pierwszy krok do bezpiecznego wprowadzenia do tego podmiotu inwestorów zewnętrznych i utworzenia tzw. Nowej Kompanii Węglowej.
 
Przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda na wiecu przed bramą kopalni mówił, że to protest przeciw „kolejnym oszustwom rządu PO”. „Osiem miesięcy temu przed tą samą bramą byliśmy wspólnie, nie tylko górnicy, ale całe społeczeństwo. Tu, w Brzeszczach wszystko się zaczęło i przelało się na cały Śląsk. (…) Nasi koledzy negocjowali porozumienie, (…) by je później realizować. (…) Oni (rząd – PAP) chcieli tym porozumieniem zyskać czas do wyborów” – mówił.
 
Szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” Dominik Kolorz, który był jednym z sygnatariuszy styczniowego porozumienia, zarzucił rządowi, że próbuje sprowokować górników, aby przed wyborami „palili opony, rwali bruk, bili się z policją i niszczyli swoje zakłady”. „Wtedy zyskaliby kilka punktów procentowych i utrzymali +przy korycie+. Niedoczekanie pani premier i +platformy oszustów+. Po to robimy akcję, by wasze akcje na Śląsku i w całej Polsce spadły. Abyście nie dostali więcej jak 15 proc.” – mówił.
 
Przewodniczący związku zawodowego „Sierpień'80” Bogusław Ziętek podkreślił, że górnicy będą wspólnie walczyli przeciw tym, którzy ich okłamali. „Podzielić nas nie zdołacie! Oderwać górnictwa od reszty społeczeństwa nie zdołacie (…)” – mówił.
 
W wiecu uczestniczyli też politycy. Kandydatka PiS na premiera Beata Szydło przekonywała, że zaniechania rządu odbijają się na całej branży górniczej. Oświadczyła, że należy doprowadzić do tego, by polska gospodarka była oparta o nowoczesne, rozwijające się górnictwo. "To nie będzie łatwe. Bo to, że przez ostatnie lata nie zrobiono niczego i pozwolono na to, żeby branża górnicza miała coraz większe problemy, te zaniechania polskiego rządu odbijają się dzisiaj na całej branży" - mówiła.
 
"Jeżeli po 25 października (dniu wyborów parlamentarnych- PAP) usiądziemy razem do stołu, wspólnie będziemy rozwiązywać problemy, to będziemy potrafili doprowadzić do tego, że polskie górnictwo będzie konkurencyjne i będzie się rozwijało, a miejsca pracy nie tylko będą utrzymane, ale będą powstawały nowe" - przekonywała wiceprezes PiS.
 
Szydło zaznaczyła, że politycy muszą brać odpowiedzialność za to co mówią i robią. "Jest taki polityk w Polsce, który pokazuje i udowadnia, że taka odpowiedzialność wśród polityków, to rzecz normalna. To prezydent Andrzej Duda, którego wy również wsparliście, za co wam serdecznie dziękuję" - zwróciła się Szydło do górników.
 
Oświadczyła, że Polska potrzebuje stabilnego rządu. "Premier polskiego rządu, to rozhisteryzowana osoba, która zamiast rządzić wprowadza chaos. (...)Potrzebujemy rządu, który nie będzie łamał umów i danego słowa. My umów dotrzymujemy i słowa nie łamiemy. Chcemy razem z wami, wspólnie realizować program naprawy górnictwa" - zadeklarowała Szydło.
 
Paweł Kukiz podkreślał, że "Polska węglem stoi". "Cały polski przemysł oparty jest na górnictwie. Polski dobrobyt oparty był na górnictwie. Zapytacie mnie o plan, o naprawę - jest jeden bardzo prosty: wypowiedzieć tę durną, bandycką ustawę klimatyczną" - mówił.
 
"Co robią Niemcy? Gaszą nam światło. Oni nie chcą naszego węgla. Oni chcą wprowadzić swoje Volkswageny i ten smród im akurat nie przeszkadza. Mówią o pakiecie klimatycznym i emisji spalin: Volkswagen, wszystko w porządku, drobna pomyłka. Polskie kopalnie zamurować, najlepiej z inwentarzem. (...)Emisja spalin - proszę bardzo: zamiast dotować niemieckie wiatraki w Polsce, dotujcie filtry w kominach i nie będziecie mieli emisji" - mówił Kukiz.
 
Ponadto podkreślał, że trzeba zmienić konstytucję i przywrócić państwo obywatelom. "To my musimy decydować o tym, jakie przepisy unijne będziemy akceptować, jakie nie, bo Polska jest nasza" - przekonywał.
 
Z kolei Tomasz Kalita ze Zjednoczonej Lewicy mówił, że na Śląsku kiedyś istniało dużo kopalń i zakładów pracy. „Teraz są głównie hipermarkety. Co zrobili ze Śląskiem i Małopolską Zachodnią? Ten rząd złamał to, co najświętsze w każdej demokracji – umowę (…) z obywatelami. Złamał dane górnikom słowo. To jest bankructwo zaufania wobec tego rządu. Czas by wystawić im rachunek” – mówił.
 
Po wiecu protestujący przeszli ulicami Brzeszcz. Mieli ze sobą flagi, transparenty związkowe. Skandowaniu haseł towarzyszyły wybuchy petard.
 
O ogłoszenie gotowości strajkowej przez górników i możliwość ich przyjazdu do Warszawy pytana była w poniedziałek premier Ewa Kopacz. Szefowa rządu stwierdziła, że nie ma powodu, poza politycznym, by górnicy wyszli teraz na ulice.
 
"Nie widzę powodu. Jeśli, to będzie tylko i wyłącznie polityczna akcja, inspirowana przez polityków czy przedstawicieli związków zawodowych, ale szczególnie zarządzających tymi związkami, którzy nie chcą przyjąć do wiadomości, że dzisiaj ten trudny plan dla polskiego górnictwa jest realizowany i to bardzo mocno realizowany. To nie jest prosta operacja, gdyby tak było, to niejeden przede mną już by się podjął takiej misji i uzdrawiał polskie górnictwo" - mówiła premier.
 
Dodała, że przeprowadzone obecnie działania zmierzające do uzdrowienia polskich kopalń jednocześnie z zabezpieczeniem około 100 tys. miejsc pracy, wymagają wielkiej ostrożności. Zaznaczyła, że będąc członkiem UE, trzeba się liczyć z tym, że "choć jeden fałszywy ruch" skutkować może uznaniem przez Komisję Europejską, że udzielona została nieuprawniona pomoc publiczna.
 
Szefowa rządu mówiła, że prace na rzecz górnictwa postępują. Wymieniła kwestię Nowej Kompanii Węglowej, a Tauron - jak mówiła - deklaruje, że wróci do rozmów jeśli chodzi o zakup kopalni Brzeszcze. "Więc nie ma powodu poza politycznym, żeby rzeczywiście górnicy mogli wyjść w tej chwili na ulice" - oceniła Kopacz.
 
Kopalnia Brzeszcze to jeden z dawnych zakładów Kompanii Węglowej - wydzielony z niej i przejęty przez Spółkę Restrukturyzacji Kopalń. W taki sposób zrealizowano jeden z punktów styczniowego porozumienia pomiędzy rządem a związkami zawodowymi, zakładającego m.in. przekazanie do SRK najbardziej obciążających KW kopalń (celem ich restrukturyzacji) oraz sprzedaż pozostałych do nowej spółki, tzw. Nowej Kompanii Węglowej (NKW). Miała powstać do 30 września, ale dotychczas jej nie ma.
 
W maju Tauron Polska Energia podpisał list intencyjny w sprawie ewentualnego nabycia części aktywów kopalni Brzeszcze. W sierpniu spółka określiła warunki brzegowe transakcji, wśród których było m.in. ogłoszenie przetargu. Po jego ogłoszeniu wstępne oferty złożyły: Węglokoks Kraj, spółka celowa Tauronu - RSG i należąca do Michała Sołowowa FTF Columbus. Węglokoks Kraj i FTF Columbus ostatecznie się wycofały. Ta ostatnia spółka ma przystąpić do RSG, w której udziały obejmie też Małopolska Agencja Rozwoju Regionalnego i ZEW Niedzica.
 
Pod koniec września SRK, informując o przedłużeniu negocjacji, oceniła, że trudno uznać ofertę RSG za "respektującą interes Skarbu Państwa", ale rozmowy z tym podmiotem będą kontynuowane w trosce o los górników z Brzeszcz i ich rodzin. W ostatnią środę SRK poinformowała o przerwaniu negocjacji.
 
W miniony piątek nowy już zarząd Tauron Polska Energia potwierdził zainteresowanie nabyciem aktywów kopalni Brzeszcze i zadeklarował chęć powrotu do rozmów ze SRK.
(PAP)