Straż przybrzeżna USA kończy poszukiwania marynarzy z "El Faro"

Straż przybrzeżna USA kończy poszukiwania marynarzy z El Faro
PAP/EPA

Na pokładzie była 28-osobowa amerykańska załoga i pięciu Polaków.

 

Według agencji AP i innych mediów ojciec jednego z marynarzy Robert Green powiedział, że Straż Przybrzeżna zakończy poszukiwania zaginionych w środę wieczorem, o czym poinformowane zostały już rodziny.

 

Sama Straż Przybrzeżna nie potwierdza tych doniesień. Informuje jedynie, że ewentualna decyzja w końcu poszukiwań zostanie ogłoszona o godz. 15 czasu lokalnego (o godz. 21 czasu polskiego). Właściciel statku Tote Maritime Puerto Rico także zaplanował konferencję prasową na środę.

 

Kontenerowiec wypłynął z portu Jacksonville na Florydzie 29 września mimo ostrzeżeń meteorologów, że Joaquin - dotychczas jedynie burza tropikalna - przybiera na sile i przekształca się w huragan. Statek o długości 240 metrów był obciążony kontenerami i samochodami. "El Faro" stracił komunikację ze Strażą Przybrzeżną w czwartek rano, po zgłoszeniu, że nabrał wody, a silniki straciły moc.

 

Według przedstawicieli władz kapitan zamierzał ominąć burzę, ale z powodu niewyjaśnionej awarii silników było to niemożliwe.

Poszukiwania nie przyniosły dotychczas żadnych rezultatów. Ostatnia znana pozycja statku to rejon w pobliżu Crooked Island w archipelagu Wysp Bahama. Eksperci od spraw żeglugi ocenili, że była to najtragiczniejsza katastrofa statku płynącego pod banderą USA od ponad 30 lat.

 

W akcję poszukiwawczą zaangażowano samoloty C-130 sił powietrznych USA, dwa helikoptery straży przybrzeżnej oraz co najmniej pięć jednostek pływających. Znaleziono zwłoki marynarza, ale nie udało się ich wydobyć. Znaleziono też pustą szalupę ratunkową, puste kombinezony ratunkowe, koło ratunkowe i inne szczątki. Głębokość morza w tym rejonie Wysp Bahama dochodzi do 4750 metrów.

 

Powołując się na relacje osób, które pływały wcześniej na kontenerowcu "El Faro", dziennik "New York Times" napisał w środę o zastrzeżeniach do stanu technicznego i standardów bezpieczeństwa 40-letniej maszyny.

 

Według "NYT" przedstawiciele Tote Maritime Puerto Rico odmówili odpowiedzi na temat zarzutów. W komunikacie opublikowanym w poniedziałek zapewnili jednak, że statek przeszedł wszystkie coroczne przeglądy, był dobrze utrzymany i nie miał wcześniej awarii silnika.

 

Ambasada RP w Waszyngtonie - na podstawie wiadomości uzyskanych od armatora oraz służb amerykańskich - potwierdziła, że na pokładzie "El Faro" znajdowało się pięciu obywateli polskich.(PAP)