Syryjski generał: rosyjskie ataki pomogły nam w ofensywie lądowej

Syryjski generał: rosyjskie ataki pomogły nam w ofensywie lądowej
W oświadczeniu transmitowanym przez syryjską telewizję generał oświadczył, że rosyjskie ataki ułatwiły prowadzenie rozszerzonej operacji zbrojnej mającej na celu wyeliminowanie "terrorystów", jak Damaszek określa zbiorczo wszystkie siły zbrojnej antyreżimowej opozycji.
 
"Po rosyjskich nalotach, które zredukowały potencjał walki Daesz i innych ugrupowań terrorystycznych, syryjskie siły zbrojne utrzymały militarną inicjatywę" - powiedział Ajub. Daesz to arabski akronim dżihadystycznej organizacji znanej na Zachodzie jako Państwo Islamskie (IS). "Dziś wojsko syryjskie rozpoczęło szeroko zakrojony atak w celu wyeliminowania grup terrorystycznych i wyzwolenia obszarów i miast, które ucierpiały przez ich nękanie i zbrodnie" - dodał.
 
Ciężkie walki koncentrowały się na wiejskich obszarach prowincji Idlib, Hama i Latakia, gdzie aktywna jest tzw. Armia Podboju (sojusz ugrupowań islamistycznych, do którego należy m.in. Front al-Nusra), ale także - jak zauważa agencja AP - wspierana przez Zachód umiarkowana Wolna Armia Syryjska. Na zachodzie Hamy w ograniczonym stopniu obecne jest także IS, ale na obszarach oddalonych od tych, gdzie toczyły się walki.
 
Według syryjskich aktywistów w Kfar Nabuda w północnej Hamie został zestrzelony śmigłowiec sił rządowych, a rosyjskie myśliwce ostrzelały obszary położone niedaleko tej miejscowości.
 
Według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka, opozycyjnej organizacji z siedzibą w Wielkiej Brytanii, syryjskie wojsko przeszło z wioski Dżorin w Latakii do Sal al-Gab, strategicznie ważnej równiny położonej między Latakią, Hamą i Idlibem. Agencja AP sugeruje, że siłom rządowym chodzi o wyparcie islamistów z terenów sąsiadujących z centrum ziem kontrolowanych przez rodzinę prezydenta Baszara el-Asada i mniejszość alawicką, z której się ona wywodzi.
 
Syryjska organizacja praw człowieka Centrum Dokumentowania Naruszeń poinformowała, że co najmniej 43 osoby cywilne zginęły w pierwszym dniu rosyjskich ataków w środkowej części prowincji Hims. Organizacja twierdzi, że udokumentowała co najmniej dwa przypadki zrzucenia bomb próżniowych (paliwowo-powietrznych). Podkreślono, że tego typu ładunki prowadzą do ogromnych strat w ludziach i w związku z tym użycie ich "stanowi poważne naruszenie międzynarodowego prawa humanitarnego i w rezultacie - zbrodnię wojenną".
 
Lądowa ofensywa syryjskich sił rządowych została dodatkowo wzmocniona w środę, gdy rosyjskie okręty wojenne wystrzeliły pociski na terytorium Syrii z Morza Kaspijskiego. Według Moskwy pociski trafiły cele w prowincjach Ar-Rakka i Aleppo na północy oraz Idlib na północnym zachodzie. IS ma swoje bastiony w Ar-Rakka i Aleppo, a Front al-Nusra - w Idlibie.
(PAP)