Bawaria kontra Merkel - sprawa uchodźców może trafić do Trybunału Konstytucyjnego Niemiec

We wniosku do TK władze Bawarii chcą powołać się na argument, że obecna polityka migracyjna rządu centralnego "narusza zdolność do działania" tego kraju związkowego.

 

Bawaria chce ponadto, by imigranci, którzy nie mają szans na uzyskanie statusu azylanta bądź uchodźcy byli cofani od razu na granicy z Austrią. Jeżeli rząd centralny nie podejmie skutecznych kroków, Bawaria będzie zmuszona do działań na własną rękę - oświadczył Herrmann.

 

Premier Bawarii Horst Seehofer zapowiedział utworzenie ponad 3700 nowych etatów w aparacie administracyjnym, policji, w sądownictwie oraz w szkolnictwie. Planowane jest zatrudnienie 1,7 tys. dodatkowych nauczycieli. Bawaria chce w przyszłym roku wydać na ten cel prawie poł miliarda euro.

 

Granicząca z Austrią Bawaria przyjmuje większość uchodźców wędrujących z Bliskiego Wschodu i Afryki przez Turcję, Grecję i Bałkany do Niemiec i innych krajów Europy Zachodniej. Codziennie przez granicę austriacko-niemiecką przedostaje się do Bawarii kilka tysięcy imigrantów. Od 1 września do 3 października do Bawarii wjechało w ten sposób 225 tys. osób.

 

Seehofer od miesięcy krytykuje politykę migracyjną Merkel, zarzucając jej zachęcanie uchodźców do przyjazdu do Niemiec. W wywiadzie dla piątkowego wydania "Bilda" premier oświadczył, że Bawaria "dotarła do granic swoich możliwości".

 

"Wskutek błędnych sygnałów wysyłanych z Niemiec w obozach dla uchodźców na Bliskim Wschodzie powstało +zjawisko zasysania+ z przesłaniem: Niemcy chcą, abyśmy przyjechali. Dlatego Angela Merkel musi teraz jasno powiedzieć: jesteśmy ludzcy, pomagamy, ale nasze możliwości są ograniczone" - powiedział Seehofer "Bildowi".

 

Seehofer jest też szefem rządzącej w Bawarii Unii Chrześcijańsko-Społecznej CSU - partii, która tworzy koalicyjny rząd Merkel. Jego ostra krytyka pod adresem kanclerz osłabia rząd.

 

Seehofer zaprzeczył sugestii "Bilda", że chce doprowadzić do ustąpienia Merkel. "To całkowita bzdura. Chcę rozwiązać problem. Problemem nie jest Angela Merkel, lecz duża liczba uchodźców" - wyjaśnił. Jego zdaniem konieczne jest ograniczenie liczby imigrantów. "Mówienie, że mamy do czynienia z wędrówką ludów i poradzimy sobie, nie rozwiąże problemu" - zastrzegł bawarski polityk.

 

Merkel potwierdziła w środę w wywiadzie dla ARD, że nie zamierza wstrzymać przyjmowania uchodźców, którzy uciekli z terenów objętych wojną domową. "Damy radę" - zapewniła szefowa rządu.

Z Berlina Jacek Lepiarz (PAP)