Unia Europejska nie chce, by Asad był partnerem w walce z IS

Unia Europejska nie chce, by Asad był partnerem w walce z IS
fot. PAP/EPA

O przemianach jakie muszą zajść w Syrii rozmawiają w poniedziałek w Luksemburgu unijni ministrowie spraw zagranicznych. Projekt dokumentu końcowego ze spotkania, który widziała PAP, wyklucza, by reżim Asada był partnerem koalicji przeciwko dżihadystycznemu Państwu Islamskiemu (IS). Niektóre kraje unijne chcą jednak ostrzejszego stanowiska.

 

"Musimy jasno powiedzieć, że nie możemy brać pod uwagę Asada przy pracach nad długoterminowym rozwiązaniem dotyczącym przyszłości Syrii" - oświadczył przed rozpoczęciem spotkania szef brytyjskiej dyplomacji Philip Hammond.

 

Jak zaznaczył UE może być elastyczna jeśli chodzi o czas jego odejścia, ale nie powinna z nim współpracować. "Jeśli spróbujemy to robić, będziemy jedynie wpychać opozycje syryjską w ramiona tzw. Państwa Islamskiego, a to jest kompletnie przeciwny efekt od tego, czego oczekujemy" - uznał minister.

 

Nieco łagodniejsze stanowisko prezentowała szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini, która podkreślała, że należy uruchomić proces politycznego uregulowania konfliktu. Jej zdaniem UE powinna wspierać wysiłki w tej sprawie, które podejmowane są w ramach ONZ. "Ten proces musi włączać do rozmów przy stole wszystkich aktorów" - oświadczyła pytana, czy należy rozmawiać też z Asadem.

 

Polski minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna również nie wykluczył włączenia obecnego prezydenta Syrii w proces normalizacji sytuacji w tym kraju. "Wiemy, że trzeba doprowadzić do rozwiązania kwestii syryjskich, jeżeli trzeba będzie, to z użyciem obecnych władz, ale przyszłość Syrii w każdym z możliwych wariantów jest bez Asada, co do tego się zgadzamy. Teraz zajmujemy się tym jak połączyć jedno z drugim" - powiedział polskim dziennikarzom w Luksemburgu Schetyna.

 

Jak przekonywał, bez pełnego rozwiązania sytuacji w Syrii nie będzie spokoju w tej części basenu Morza Śródziemnego i w Europie. "Wydaje się, że to trzeba powiedzieć bardzo ostro. Nie wyobrażam sobie, żeby nie było konkretnego stanowiska UE. W tej kwestii musimy je mieć" - zaznaczył.

 

Ministrowie rozmawiają też o kryzysie migracyjnym. Schetyna tłumaczył, że chodzi o to, by przewidywać ewentualne zagrożenia, tak by nie powtórzyła się fala niekontrolowanego napływu uchodźców, z jaką UE mierzyła się w lipcu i sierpniu.

 

W projekcie wniosków ze spotkania UE zwraca uwagę, że naloty Rosji w Syrii nie są skierowane przeciwko IS i innym grupom uznanym przez społeczność międzynarodową za terrorystyczne. Państwa unijne mają wezwać Rosję do natychmiastowego zaprzestania ataków na umiarkowaną opozycję w Syrii, a także nienaruszania przestrzeni powietrznej sąsiednich krajów. Rosyjskie samoloty wtargnęły przed kilkoma dniami w przestrzeń powietrzną Turcji, która jest członkiem NATO.

 

Mogherini oceniła w rozmowie z dziennikarzami, że rosyjska interwencja "zmienia sytuację" i jest niepokojąca. Jej zdaniem interwencje militarne muszą być skoordynowane, bo inaczej mogą być niebezpieczne nie tylko z politycznego, ale i wojskowego punktu widzenia.

 

Projekt dokumentu ze spotkania ministrów mówi też o tym, że eskalacja militarna grozi przedłużeniem konfliktu, a także podważa polityczny proces jego uregulowania. "UE wzywa Rosję do podjęcia wspólnych wysiłków w celu osiągnięcia politycznego rozwiązania konfliktu" - czytamy we wnioskach.

 

(PAP)