W poniedziałek decydujące starcie. Przed kamerami zmierzą się Beata Szydło i Ewa Kopacz

Starcie między kobietami może być wyjątkowo ostre. Nie tylko, kiedy walczą one na bokserskim ringu. Już w poniedziałek na telewizyjnym ringu zmierzą się dwie zawodniczki politycznej wagi ciężkiej - kandydatka Prawa i Sprawiedliwości na premiera Beata Szydło i szefowa rządu Ewa Kopacz. - Sztab PO i PiS-u dogadały się co do tej debaty. Do tej pory Prawo i Sprawiedliwość uciekało od debat, obawiałem się, że tak będzie i tym razem, ale na szczęście do tej debaty dojdzie - powiedział Marcin Kierwiński z PO
 
Starcie Szydło-Kopacz rozpocznie się o godzinie 20. Debatę poprowadzą Piotr Kraśko, Justyna Pochanke i Jarosław Gugała. Taki skład dziennikarzy nie przypadł PiS-owi do gustu, ale partia nie ma wątpliwości. Beata Szydło da radę, bo łatwo będzie punktować Platformę za osiem lat rządów. - Podczas takiej debaty również będziemy mówili i wskazywali na niezrealizowane obietnice, na afery, które trawiły Polskę - powiedział Stanisław Karczewski z PiS.
 
Dlatego rządząca partia przygotuje się na najgorsze. - Podejrzewam, że PiS będzie próbował zastosować jakąś sztuczkę. Może pojawić się jakiś gadżet - powiedziała Ligia Krajewska z PO.
 
Podczas prezydenckiej debaty ówczesny kandydat tej partii Andrzej Duda podarował flagę PO prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu. Ten szybko pozbył się nieoczekiwanego prezentu. Szydło może wyprowadzić z równowagi Kopacz na przykład przy pomocy jednego z eksponatów umieszczonego w restauracji "Ewa i przyjaciele". Nerwowa reakcja szefowej rządu wpisałaby się idealnie w takie słowa polityków PiS-u.
 
- Szczególnie ostatnio wygląda na bardzo mocno spanikowaną, rozhisteryzowaną. Przypominają mi się sceny sprzed drugiej tury wyborów prezydenckich. Bronisław Komorowski wyglądał wtedy dokładnie tak samo - powiedział Mariusz Błaszczak z PiS.
 
Atutem obecnej szefowej rządu w debacie ma być jednak jej roczne doświadczenie na funkcji premiera. - Pani premier ma adekwatną właściwą wiedzę i polityczną i urzędową, a pani posłanka pretendentka Szydło musi się jeszcze wiele nauczyć - powiedział Mariusz Witczak z PO.
 
Platforma liczy też na powtórkę z innej debaty. Tej, która odbyła się osiem lat temu między ówczesnym premierem Jarosławem Kaczyńskim i liderem opozycji Donaldem Tuskiem. - Ja jeżdżę po drogach polskich, ale jako kierowca panie prezesie, jako kierowca - mówił Donald Tusk do Jarosława Kaczyńskiego.
 
Do tej debaty w większości sondaży prowadził PiS. Po telewizyjnym starciu poparcie dla PO lawinowo wzrosło i partia wygrała wybory. Ale tym razem mamy dwie panie. Jedną, która będzie broniła ostatnich ośmiu lat i drugą, która dostała życiową szansę. - Na pewno przegrywa w tej debacie model demokracji, ponieważ ustawka dwóch partii eliminuje wszystkie pozostałe z tej debaty - powiedziała Barbara Nowacka ze Zjednoczonej Lewicy.
 
A gdzie dwie się biją, tam może skorzystać trzecia, czyli właśnie Barbara Nowacka, liderka Zjednoczonej Lewicy.