Kaczyński: jesteśmy gotowi tolerować i szanować opozycję

Prezes PiS spotkał się z mieszkańcami warszawskiego Targówka. "Chcemy dobrej zmiany, które mają doprowadzić do tego, by nasz naród mógł wykorzystać swój potencjał, który naprawdę jest dzisiaj niemały" - mówił podczas spotkania.

 

Jak podkreślił, na drodze do dobrej zmiany leżą przeszkody; pierwszą są wybory parlamentarne. "Trzeba wygrać, proszę państwa, trzeba wygrać zdecydowanie, bo szansa na prawdziwą zmianę jest wtedy, gdy uzyskamy bezwzględną większość w Sejmie i Senacie" - mówił. "Wiem, że nikomu dotąd się to nie udało, ale nam się to musi udać" - dodał prezes PiS.

 

"Nie rozważajmy tutaj różnego rodzaju koalicji, koalicje się nie sprawdziły" - mówił.

 

Według niego pierwszym krokiem do naprawy Rzeczypospolitej będzie powołanie mocnego rządu - "mocnego swoim zapleczem, składem, współpracą z prezydentem, ale także mocnego otwartością na innych". "Nasz obóz polityczny rozumie, że w demokracji opozycja być musi i my jesteśmy gotowi opozycję nie tylko tolerować, ale opozycję szanować. My uważamy, że jej rola powinna być ważna, i że to musi być także budowane przez nas" - podkreślił.

 

Zapowiedział wprowadzenie tzw. pakietu demokratycznego. "Chcemy wprowadzić go, mimo że, jestem o tym przekonany, będziemy w większości. To nic innego jak uprawnienia dla opozycji" - mówił Kaczyński. Podkreślił, że PiS nie idzie do władzy po odwet i wyrównanie rachunków.

 

Kaczyński mówił, że w Polsce jest uśpiony potencjał i niewykorzystane możliwości intelektualne, jest też źle wykorzystany kapitał finansowy. W jego ocenie tylko państwo może połączyć te trzy czynniki. "My taki projekt mamy" - mówił. "To jest 1,4 bln zł. Tyle można wprowadzić do polskiej gospodarki, nadać jej nową dynamikę" - podkreślił.

 

Mówił, że Polacy za mało zarabiają, a rozwój oparty o niskie płace wyczerpał już swoje możliwości, krzywdzi Polaków i uniemożliwia im wejście na wyższy poziom.

 

Jak mówił, program gospodarczy PiS sprawi, że w kieszeniach Polaków, zwłaszcza tych gorzej sytuowanych, pozostanie 40 mld zł. "A to oznacza nie tylko więcej popytu, ale także więcej sprawiedliwości, bo Polska potrzebuje sprawiedliwości, a potrzebuje sprawiedliwości, bo potrzebuje solidarności. Sprawiedliwość jest spoiwem solidarności. Nie ma solidarności bez sprawiedliwości" - mówił.

 

Jak zaznaczył, wspólnota narodowa żyje w świadomości, ale musi też mieć swój aspekt realny. W ocenie Kaczyńskiego są to podział dóbr - "dokonywany w taki sposób, by znajdował usprawiedliwienie w normach, także normach moralnych" - i równość wobec prawa, której teraz w Polsce nie ma. "Wspólnota to także mocna tożsamość, narodowa pewność siebie, duma z tego, że jest się Polakiem. Ta duma jest od dwudziestu kilku lat nieustannie atakowana, pedagogika wstydu, kompromitowanie Polski za granicą, wielka akcja obrażania Polski w skali globalnej" - mówił.

 

Prezes PiS wskazywał także na potrzebę podniesienia poziomu usług publicznych, takich jak opieka zdrowotna i edukacja. W jego ocenie szkoła powinna m.in. kształtować mocną tożsamość. "Bez niej nie osiągniemy sukcesu i nie jest to widzimisię, to jest doświadczenie tych państw, które przebiły drogę od zacofania do wysokiego rozwoju. Tam wszędzie budowano mocną wspólnotę, u nas wspólnotę od dwudziestu paru lat próbuje się kompromitować i rozbijać" - zaznaczył. Zdaniem Kaczyńskiego "dzisiaj znaczna część systemu oświaty bardziej przygotowuje tanią siłę roboczą dla obcych, niż ludzi, którzy mają budować tu polski sukces".

 

Kaczyński zapewnił, że kandydaci PiS do parlamentu będą w stanie działać uczciwie i są do tego przygotowani. Jak powiedział, "jest jeszcze jedna gwarancja tego, że w Polsce zacznie się czas uczciwości". "Tu naprzeciw mnie siedzi Mariusz Kamiński i on to wszystko co w życiu zrobił, a działał od najmłodszych młodzieńczych zupełnie lat, to także gwarancja" - podkreślił.

 

Prezes PiS zaznaczył, że miejsce Polski jest w Unii Europejskiej. "Ci, którzy mówią, że chcemy z niej odchodzić, po prostu łgają w żywe oczy" - zaznaczył, podkreślając, iż "uniknęliśmy różnych chorób, które dręczą tamte społeczeństwa". Powiedział, że zadaniem polskiej władzy jest zadbać, by te "choroby tu nie dotarły", co będzie możliwe, gdyż nikt "nie będzie planował karier w Unii Europejskiej".

 

Podczas spotkania zaprezentowano stołecznych kandydatow PiS do Sejmu i Senatu.

 

(PAP)