Petru: To nieprawda, że wybór jest tylko między PO i PiS

Petru: To nieprawda, że wybór jest tylko między PO i PiS
W poniedziałek wieczorem odbędzie się debata telewizyjna premier i szefowej PO Ewy Kopacz oraz wiceprezes PiS i kandydatki tej partii na szefową rządu Beaty Szydło. "Dzień jest nieprzypadkowy. Jest to dzień, kiedy Beata Szydło i Ewa Kopacz będą debatowały między sobą, sugerując nam, że to jest jedyny wybór, jaki stoi przed Polską" - powiedział Petru.
 
"Czas na to, aby zakończyć ten jałowy spór. Ten spór między PiS a PO do niczego nie prowadzi" - podkreślił Lider Nowoczesnej. Ocenił też, że poniedziałkowa rozmowa Kopacz-Szydło "nie pokaże prawdziwych dylematów, jakie przed Polską stoją".
 
Zdaniem Petru "w sposób bardzo nieelegancki pani premier Kopacz mówi, żeby nie głosować na mniejsze partie, bo to stracony głos". "Ja oddałem osiem lat temu głos stracony na PO i do dzisiaj żałuję" - oświadczył.
 
Jak ocenił, Kopacz i Szydło mają bardzo podobne programy gospodarcze, choć "faktem jest, że Jarosław Kaczyński ma większy gest". Według lidera Nowoczesnej zarówno Kopacz jak i Szydło "chcą uzyskać wrażenie, że to tylko między nimi toczy się spór". "Mam nadzieję, że Polacy się na to nie nabiorą" - dodał.
 
Petru pytany o planowaną na wtorek debatę telewizyjną przedstawicieli ośmiu komitetów startujących w wyborach, odparł, że jej formuła - po trzy minuty wypowiedzi na trzy tematy - pozwoli tylko na prezentację poglądów i odpowiedź na pytania dziennikarzy. Jak zaznaczył, liczy, że w debacie we wtorek wezmą udział liderzy wszystkich komitetów. Gdyby Kopacz, która - jak wynika z wypowiedzi polityków PO - nie wzięła udziału we wtorkowej debacie, ani Szydło nie przyszły do studia, to - zdaniem Petru - pokazałyby, że mają wyborców "głęboko gdzieś".
 
Według Petru otwarte w poniedziałek "Muzeum Jałowego Sporu" ma w symboliczny sposób pokazać, do czego czasami prowadzi "pseudodyskusja między PiS a Platformą". Jego zdaniem spór zaczął się od "wielkiego wybuchu", jakim był rozpad AWS, którego członkowie znaleźli się później w PiS i PO, choć obie partie utworzyły jeszcze koalicję w wyborach do sejmików wojewódzkich w 2002 r.
 
Petru przypomniał nazwiska polityków, którzy zmieniali jedną z tych partii na drugą: Jarosława Gowina (dziś razem z PiS tworzy Zjednoczoną Prawicę, w przeszłości startował na szefa PO); Ludwika Dorna (wicepremier w rządzie PiS, teraz startuje z listy PO); Zytę Gilowską, którą Donald Tusk nazwał "siostrą", a która była potem ministrem finansów w rządzie PiS; Michała Kamińskiego i Joanny Kluzik-Rostkowskiej (oboje przeszli z PiS do PO) i Radosława Sikorskiego (szefa MON w rządzie PiS, który przeszedł do PO).
 
Petru zwrócił uwagę, że zastępcą Sikorskiego w MON był Antoni Macierewicz, podkreślił też, że były szef Ligi Polskich Rodzin Roman Giertych startuje teraz do Senatu "w ukryciu z PO".
 
"Za każdym razem muszę się skoncentrować i przypomnieć sobie, skąd kto do kogo przeszedł" - ironizował Petru.
 
Wśród eksponatów w "muzeum" znalazła się m.in. kran od ciepłej wody, żywność ze spotu o lodówce z okresu kampanii wyborczej w 2005 r., którego autorem był Kamiński i egzemplarz "Ferdydurke" Witolda Gombrowicza, usuniętej z kanonu lektur szkolnych przez ministra edukacji Romana Giertycha.
 
Są też cytaty z polityków PiS i PO, m.in. słowa Jarosława Kaczyńskiego o tym, że rzeczywistym programem rządu Donalda Tuska jest "pacyfikacja, petryfikacja i restauracja" i Radosława Sikorskiego o "dorzynaniu watahy" (oba z 2007 r.).
 
Autorzy "Muzeum Jałowego Sporu" zadbali o kapcie dla zwiedzających. Wybory do Sejmu i Senatu odbędą się w niedzielę.
(PAP)