Szydło po debacie: nie obiecuję rzeczy, których nie zrealizuję

Szydło po debacie: nie obiecuję rzeczy, których nie zrealizuję
PAP/Marcin Obara

Zebrani skandowali: "Dziękujemy" i "Zwyciężyłaś". "To nie jest moje zwycięstwo, to jest wasze zwycięstwo. Wszystko to, o czym mówiłam na debacie i mówię w tej kampanii wyborczej, tego wszystkiego nauczyłam się od was" - powiedziała Szydło. Wspomniała o tysiącach spotkań, które odbyła, "tysiącach uściśniętych dłoni i rozmów, bardzo często gorzkich".

 

"Nie obiecuję rzeczy, których nie zrealizuję. Mam konkrety w ręce. Te konkrety to są projekty ustaw, które chcemy w ciągu pierwszych stu dni przeprowadzić i zrealizować" - podkreśliła Szydło.

 

"Dostałam przed chwilą coś bardzo cennego, ale też i symbolicznego, bo ja nie wstydzę się tego, że jestem córką górnika i że jestem z górniczej gminy. I bardzo serdecznie dziękuję tym wszystkim, którzy zaangażowali się w to, żeby bronić polskiego górnictwa i wierzę w to głęboko, że razem wspólnie zrobimy wszystko, żeby to górnictwo się rozwijało i dawało miejsca pracy i siłę polskiej gospodarki" - mówiła Szydło do swoich zwolenników, pokazując prezent, który otrzymała.

 

Mówiła też o ostatniej fazie kampanii, która - jak zaznaczyła - powinna być poświęcona dotarciu do jak największej liczby wyborców. Jak podkreśliła, należy "rozmawiać o Polsce, nie obiecywać, tylko mówić uczciwie, co można zrobić, słuchać obywateli i uczyć się, bo to jest obowiązkiem polityków".

 

"Możemy wspólnie, razem zrobić bardzo dużo dobrego. Żeby tak się stało, Polska potrzebuje dzisiaj silnego i stabilnego rządu. Potrzebuje władzy, która będzie rozumiała każdego obywatela, która nie będzie zajmowała się tylko i wyłącznie realizacją własnych politycznych ambicji i celów, tylko władzy, która będzie rozumiała, że jest na służbie obywatelskiej" - powiedziała Szydło.

 

Szydło zaznaczyła ponadto, że potrzebna jest dobra współpraca przyszłego rządu z prezydentem. "Polacy zasługują na to, żeby każdy z nas miał prawo korzystania z rozwoju Polski, a nie tylko nieliczne grupy" - powiedziała.

 

Szydło razem z współpracownikami odjechała z placu przed TVP "szydłobusem".

 

Tuż po wystąpieniu kandydatki PiS na premiera szef sztabu tej partii Stanisław Karczewski w rozmowie z dziennikarzami oceniał wynik debaty. Jego zdaniem, Szydło mówiła o programie, gotowych ustawach, a Kopacz wypadła słabo i była nerwowa. "Jak zwykle straszyła Polaków PiS-em. To są wytarte slogany, które nie są dobrze odbierane przez wyborców" - stwierdził.

 

(PAP)