To była kampania nowych partii i ludzi. Kopacz i Szydło nie zachwyciły [PODSUMOWANIE]

Podróże  Ewy Kopacz koleją po kraju miały w kampanii Platformy Obywatelskiej ocieplić jej wizerunek. Doradcy Ewy Kopacz chcieli dobrze, ale wyszło jak zwykle. Notowań rządzącej partii nie poprawiły ani różne wcielania pani premier, ani wszechobecna kampania billboardowa, ani dwie debaty. 

 
Szefowa rządu optymistycznie jednak patrzy w przyszłość. - Powiedziały otwartym tekstem: my wolimy premiera lekarza niż etnografa. To było fajne, co? Mi się to bardzo podobało - powiedziała Ewa Kopacz.
 
Posłowie PO przekonują, że lepszej kampanii być nie mogło, bo trudno jest ją prowadzić po 8 latach rządów, kiedy Polacy są już zmęczeni. - Jest naturalne w każdym związku, pewne znużenie, pewne rozczarowanie, czasami ciche dni - powiedział Michał Szczerba z PO.
 
Cichych dni nie było za to w kampanii Prawa i Sprawiedliwości. Bo telewizje częściej niż spokojną i nieco smutną Beatę Szydło pokazywały żywiołowego Jarosława Kaczyńskiego. - My nie jesteśmy formacją samych aniołów i pewno jakieś grzechy będą się zdarzać, ale my będziemy spowiednikiem bardzo surowym i będziemy karać - powiedział polityk.
 
Poza udziałem prezesa partii kampania PIS-u łudząco przypominała kampanię Andrzeja Dudy. Były równie spektakularne konwencje wystawy tematyczne, takie jak restauracja "Ewa i przyjaciele" przypominająca afery PO. - Zwyciężymy, tylko musimy do ostatniej minuty pracować i ciężko pracować, bo damy radę - powiedziała Beata Szydło z PiS.
 
Barbara Nowacka nie zasłynęła z porywających wypowiedzi w kampanii, ale pokazała, że lewica może mieć twarz rozsądnej i skromnej kobiety. - Zachęcamy was do udziału, wszystkich wyborców o lewicowych poglądach do oddania głosu na Zjednoczoną Lewicę - powiedziała Barbara Nowicka ze Zjednoczonej Lewicy.
 
Takie apele mają znaczenie, bo w  tej kampanii lewica nie walczyła o władzę, tylko przekroczenie 8-procentowego progu wyborczego. Takie poparcie muszą mieć bowiem koalicje, aby wejść do Sejmu.
 
Łatwiejsze zadanie przed Polskim Stronnictwem Ludowym, które musi zdobyć 5 procent poparcia. Tyle, że w tej kampanii wyjątkowo dużo miejsca wsi poświęcił też PiS. Ale władzom Stronnictwa to nie przeszkadza. - Byliśmy, jesteśmy, będziemy, te 120 lat zobowiązuje - powiedział Janusz Piechociński z PSL.
 
Mniejsze partie musiały szukać różnych sposobów, aby media zwróciły na nie uwagę. Dominowały happeningi, na przykład Nowoczesnej Ryszarda Petru. - Liczymy na mocny dwucyfrowy wynik, jesteśmy coraz bliżej, chcielibyśmy, żeby on był bardzo mocny - powiedział Ryszard Petru.
 
Jednak najbardziej bawili publikę  działacze partii KORWiN. Nie tylko prezentowali koryto ze świniami. Rozbijali też telewizory w ramach protestu przeciwko lekceważeniu ich przez telewizję publiczną. Korwiniści wierzą w rekordowy wynik. Dobrym znakiem była dla nich obecność dziennikarzy z dalekiego Wietnamu na konferencji prasowej Korwin-Mikkego. - Osiągnąłem liczbą 8 milionów ludzi, która ogląda mnie w internecie - powiedział lider partii KORWiN
 
Paweł Kukiz natomiast kampanię wyborczą zaczynał od sporów z własnym środowiskiem, które pozwoliło mu osiągnąć świetny wynik w wyborach prezydenckich.  Dziś Kukiz nie kryje radości, że mimo trudnych okoliczności udało mu się "przeżyć". - Przy masowanym ataku wydawców medialnych skonotowanych z systemem, przy bydlackich po prostu atakach. - mówił muzyk-polityk.
 
Dużo krytyki pod adresem mediów płynie też ze strony lewicowego objawiania tej kampanii. Partii Razem, której 5 minut na finiszu kampanii zapewnił  jej reprezentant podczas debaty ośmiu komitetów. - Są przyzwyczajone do tego, że musi być jakaś znana twarz. Wreszcie ją dostali w postaci Adriana Zandberga - powiedziała Katarzyna Paprota.
 
Wyjątkowo dużo nowych twarzy i nowych partii to coś, z czego zapamiętamy tegoroczne wybory parlamentarne. A to oznacza, że nowy Sejm może być znacznie barwniejszy niż ten, który zakończył pracę.