Pożar w lokalu wyborczym. PKW: Cisza wyborcza nie zostanie przedłużona

Lokal wyborczy mieścił się w drewnianym baraku o wymiarach ok. 7 na 10 metrów. Zadymienie i ogień pojawiły się o godzinie 8.30 pod sufitem. Wszystko wskazuje na to, że do zapalenia doszło w przewodzie kominowym biegnącym od rozpalonego kominka. W dachu została wypalona dziura - poinformowała PAP rzeczniczka kujawsko-pomorskiej straży pożarnej mł. bryg. Małgorzata Jarocka-Krzemowska.
 
W lokalu w czasie, gdy wybuchł pożar, znajdowali się tylko członkowie komisji wyborczej, którzy zdążyli wyjść na zewnątrz. Zdążyli także zabrać ze sobą dokumentację wyborczą.
 

Członek Okręgowej Komisji Wyborczej w Bydgoszczy Stefan Pietrzak poinformował, że komisja z Biskupina formalnie musi wystąpić o przerwę w wyborach, a później w zależności od oceny sytuacji ma zostać podjęta decyzja, czy głosowanie zostanie przedłużone.
 
Na liście obwodowej komisji wyborczej nr 3 figuruje ok. 570 uprawnionych do głosowania, a do czasu pożaru głosy oddało sześć osób. W akcji gaśniczej brało udział sześć zastępów straży pożarnej.
 
AKTUALIZACJA - CISZA WYBORCZA NIE ZOSTANIE PRZEDŁUŻONA
 
Cisza wyborcza nie zostanie przydłużona z powodu z pożaru w lokalu wyborczym w Biskupinie (Kujawsko-Pomorskie) - poinformował PAP członek Okręgowej Komisji Wyborczej w Bydgoszczy Tomasz Adamski. 
 
"Obwodowa Komisja Wyborcza w Biskupinie nie podjęła uchwały o przedłużeniu głosowania z związku z pożarem, a tym samym nie ma powodu przedłużania ciszy wyborcza" - podkreślił Adamski.
 
Z powodu pożaru, który wybuchł w niedzielę w Biskupinie, w lokalu obwodowej komisji wyborczej nr 3, musiała ona przerwać pracę. Komisja została przeniesiona do budynku pobliskiej szkoły.
 
Wcześniej szef PKW Wojciech Hermeliński mówił, że jeśli okręgowa komisja wyborcza zdecyduje o nieprzedłużaniu ciszy wyborczej, to PKW się z tym zgodzi.
 
„Nie wyobrażam sobie, byśmy jako PKW w jakiś sposób kontestowali tę uchwałę, także prawdopodobnie ją zaakceptujemy i nie widzę powodu, żeby miało nastąpić przedłużenie ciszy wyborczej” – powiedział Hermeliński.
 
Dodał, że z powodu pożaru nikomu nic się nie stało, nastąpiło zadymienie lokalu komisji; wszystkie dokumenty zostały ewakuowane i przeniesione do pobliskiej szkoły.
 
Przerwa w głosowaniu trwała ok. półtorej godziny, do momentu pożaru zagłosowały trzy osoby, w czasie pożaru chciały zagłosować dwie kolejne - musiały one poczekać, aż komisja przeniosła się do nowego lokalu.
 
Lokal wyborczy obwodowej komisji wyborczej nr 3 mieścił się w drewnianym baraku o wymiarach ok. 7 na 10 metrów. Zadymienie i ogień pojawiły się o godzinie 8.30 pod sufitem. Według straży pożarnej, wszystko wskazuje na to, że do zapalenia doszło w przewodzie kominowym biegnącym od rozpalonego kominka. W dachu została wypalona dziura.
 
Na liście obwodowej komisji wyborczej nr 3 figuruje 788 uprawnionych do głosowania. (PAP)