Politolog: W PO zacznie się walka o władzę i wewnętrzne rozgrywki

Politolog: W PO zacznie się walka o władzę i wewnętrzne rozgrywki
Fot. PAP/Radek Pietruszka
"Platforma Obywatelska w ciągu ostatniego roku, półtora, a nawet wcześniej miała cały szereg wpadek, różnego rodzaju afer. Donald Tusk jako premier był w stanie nad tym zapanować. On był mistrzem od ratowania wizerunku - zarówno swojego, jak i swojej partii. Ewa Kopacz, która była jakimś jego wyborem, znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. Wyborcy uznali, że niezbędna jest zmiana ekipy rządzącej" - podkreślił.
 
Jak mówił, w PO zaostrzą się wewnętrzne rozgrywki i zacznie się walka o władzę. "Jeżeli Grzegorz Schetyna wejdzie do Sejmu, to nie przepuści walki o przywództwo w partii. Wynik PO na poziomie 23,4 proc., daje jej wiele miejsc w Sejmie. Mam wrażenie, że partia ta jednak przejdzie przez kryzys" - ocenił.
 
Jego zdaniem choć wyniki exit-poll wskazują, że PiS stworzy samodzielnie rząd, to jednak faktyczne wyniki mogą się trochę od nich różnić. "Może to być nawet różnica paru punktów procentowych w jedną czy w drugą stronę. Myślę, że to, czy PiS będzie rzeczywiście w stanie stworzyć samodzielnie rząd jest jeszcze sprawą otwartą. Wiele jednak wskazuje na to, że tak będzie" - zaznaczył.
 
Prof. Instytutu Studiów Politycznych PAN zauważył, że lepszy wynik, niż przewidywało wielu ekspertów, uzyskał Paweł Kukiz. "W przypadku, gdyby PiS nie byłoby w stanie stworzyć samodzielnie rządu, to Kukiz wydaje się jego naturalnym sojusznikiem" - mówił.
 
Frekwencja w wyborach parlamentarnych na poziomie 51,6 proc. była - zdaniem Kamińskiego - wyjątkowo wysoka. "To głos sprzeciwu wobec dwóch wielkich partii: PO i PiS" - ocenił.
 
Również głosy oddane na Nowoczesną są - według niego - głosami sprzeciwu społeczeństwa. "Ryszard Petru próbował uratować elektorat PO, tzn. przejąć część jej elektoratu i stworzyć potencjalnego sojusznika dla tej partii, ewentualnie koalicjanta" - podkreślił.
 
Kamiński zwrócił też uwagę na klęskę Zjednoczonej Lewicy. "Zarówno Leszek Miller, jak i Janusz Palikot wypadają, przynajmniej na jakiś czas, z polityki. Zjednoczonej Lewicy mogła zaszkodzić partia Razem, której wynik był dla niej +strzałem w stopę+. Gdyby nie było partii Razem, przypuszczalnie znaczna część tych głosów poszłaby na Zjednoczoną Lewicę, co pozwoliłoby jej przekroczyć próg 8 proc." - tłumaczył.
 
Jak mówił, "Barbara Nowacka zrobiła pod względem wizerunkowym dobrą robotę, była na ogół dobrze oceniana. Bez niej Zjednoczona Lewica straciłaby więcej. Po względem zdolności przebicia Nowacka była bardzo skuteczna, ale nie było to tak przekonujące, by pociągnąć za sobą elektorat na wystarczającą skalę. Z pewnością Nowacka była dobrym wyborem, znacznie lepszym niż kandydatka Millera na prezydenta" - ocenił.
 
Jego zdaniem nie było czego ratować na lewicy. "Obie postaci - Palikot i Miller - są zgranymi politykami, trochę skompromitowanymi i mało wiarygodnymi" - podsumował.
(PAP)