Petru: będziemy opozycją konstruktywną, a nie totalną

Petru: będziemy opozycją konstruktywną, a nie totalną
Fot. PAP/Paweł Supernak
Petru poinformował na piątkowej konferencji prasowej, że na nieformalnym posiedzeniu klubu w czwartek podjęto decyzję, że to on będzie przewodniczącym klubu Nowoczesnej.
 
Zapowiedział, że w najbliższych dniach Nowoczesna wypracuje stanowisko w sprawie wicemarszałka Sejmu. Wyraził nadzieję, że w tej kwestii tradycja polskiego parlamentaryzmu będzie dotrzymana, tzn. każdy klub będzie miał swego wicemarszałka. Petru dodał, że wkrótce jego klub podejmie też decyzję, co do stanowisk w komisjach sejmowych, które byłyby przedmiotem zainteresowania Nowoczesnej.
 
"Będziemy konstruktywną opozycją, tzn. nie będziemy opozycją totalną, czyli gdy PiS zaproponuje jakieś rozwiązanie, to nie będziemy go krytykować dlatego, że PiS je zaproponował, tylko będziemy się odnosić do konkretnych rozwiązań. Raz je poprzemy, a raz ich nie poprzemy, w zależności od tego, czy będą one zgodne z naszym programem, czy uznamy, że kompromis w danej kwestii jest właściwy" - zadeklarował Petru.
 
Wyraził przy tym przekonanie, że obecność posłów Nowoczesnej w Sejmie "zmieni język polityki na bardziej konkretny", a być może także "bardziej sympatyczny". "Ważne jest, żeby bycie posłem kojarzyło się pozytywnie, parlament niestety nie ma pozytywnej opinii, jesteśmy przygotowani, żeby prowadzić merytoryczną dyskusję" - podkreślił.
 
Poinformował też, że Nowoczesna w pierwszej kolejności będzie zgłaszała do Sejmu projekty ustaw dotyczących: "innego finansowania partii politycznych niż z budżetu", wolności gospodarczej i ordynacji podatkowej. Nie chciał mówić o szczegółach projektów, bo - jak tłumaczył - prace nad nimi ciągle trwają.
 
Petru krytycznie odniósł się do propozycji PiS: 500 złotych na drugie i kolejne dziecko, zwiększenia kwoty wolnej od podatku, zwiększenia płacy minimalnej i likwidacji gimnazjów.
 
Jak dodał, Nowoczesna będzie głosowała przeciwko pomysłowi PiS 500 złotych na dziecko. "To zła propozycja, 500 złotych na dziecko dostaną zarówno bogaci, jak i biedni, ja dostanę 1000 złotych, to nie jest fair, żeby wszyscy, bez względu na dochody, dostawali po 500 złotych na dziecko" - ocenił lider Nowoczesnej.
 
"Jeśli chodzi o kwotę wolną od podatku, co do zasady jestem zwolennikiem, żeby podatki były niższe, ale mam dwa pytania - kto zrekompensuje samorządom utratę dochodów? Kwota wolna w jakiej wysokości? I jaki będzie uszczerbek dla budżetu? Jeśli to będzie 20 miliardów złotych, to czym PiS tę kwotę zasypie. Ważne jest, żeby być odpowiedzialnym" - powiedział Petru. Przypomniał, że żaden rząd, w tym rząd PiS, nie poradził sobie ze zwiększeniem ściągalności podatków.
 
Petru zauważył też, że nie ma kraju, który byłby bogatszy, dzięki wyższej płacy minimalnej. "Jestem za tym, żeby zróżnicować płacę minimalną, według województw, bo ta sama kwota w Warszawie, oznacza coś innego, niż w Kudowie-Zdroju, czy Polanicy" - zaznaczył.
 
W ocenie Petru, żaden rząd nie jest w stanie przygotować dobrej reformy szkolnictwa w szybkim tempie. "Tu nie chodzi wyłącznie o kwestie organizacyjne, ale o kwestie programowe. Nawiązując do zapowiedzi PiS dotyczących likwidacji gimnazjów zaznaczył, że po zmianach proponowanych przez PiS będzie "większy chaos w szkolnictwie".
 
Jego zdaniem, trzeba zająć się m.in.: reformą Karty Nauczyciela, zmianą programów nauczania, zmniejszeniem liczby testów i zwiększeniem godzin zajęć praktycznych.
 
Do kwestii likwidacji gimnazjów odniosła się również na konferencji w Katowicach nowowybrana posłanka Nowoczesnej Monika Rosa. Jej zdaniem, jest to "bardzo pochopne postępowanie", "drastyczne".
 
"Nie jesteśmy na to gotowi. Edukacja nie potrzebuje rewolucji, ona potrzebuje ewolucji. Musimy zmienić programy nauczania, żeby już w gimnazjum zakończyć nauczanie ogólne i później specjalizować się w liceum, a nie powtarzać non stop program. Jeśli myślimy o likwidacji gimnazjów, to nie w nagły sposób, nie w ciągu roku ponieważ szkoły nie będą na to przygotowane, samorządy nie będą na to przygotowane" - dodała Rosa.
 
Według niej ewentualne zmiany należałoby wcześniej przetestować. "Nie ukrywajmy, że gimnazja wyrównały szanse edukacyjne dzieci i także w egzaminach PISA wypadamy coraz lepiej. Oczywiście te programy nie są doskonałe i musimy stawiać na kształcenie praktyczne, na umiejętności pracy w grupie, na wyszukiwanie informacji" - oceniła.
 
Również Rosa zapowiedziała, że jeśli partia rządząca zgłosi dobre ustawy Nowoczesna je poprze. Wyraziła także nadzieję, że uda wypracować się konsensus dla ustaw, które tworzy Nowoczesna. Jak dodała, ugrupowanie skupi się w szczególności na prawie podatkowym, gospodarce, edukacji, kulturze oraz "na tym, żeby instytucje państwowe były neutralne światopoglądowo".
 
W przypadku Śląska, zapowiedziała, głównym celem będą rozwiązania dotyczące górnictwa. "Zobaczymy jakie nowy rząd będzie miał plany na to górnictwo, bo wiemy, że stary rząd sobie z tym problemem nie poradził. Zobaczymy co z programem dla Śląska, który stworzył poprzedni rząd, jakie priorytety obecny rząd przyjmie" - powiedziała Rosa.
 
Poinformowała, że trwają prace nad uproszczeniami systemu podatkowego. "Drugą kwestią na pewno będzie uproszczenie prawa gospodarczego" - zaznaczyła.
 
Jak dodała, w przypadku edukacji, celem jest m.in. zmiana myślenia o szkolnictwie zawodowym. "To nie jest tylko kwestia ustaw. To jest też kwestia relacji z biznesem i z firmami, tego czy te szkoły będą powstawać przy dużych zakładach - co jest szczególnie ważne na Śląsku - tak, żeby pracodawcy mogli korzystać z umiejętności uczniów, ale też, żeby uczniowie mogli praktycznie uczyć się zawodu już w tych zakładach pracy" - uważa Rosa. Według niej optymalnym rozwiązaniem byłoby, żeby "szkoły powstawały przy zakładach" pracy.
(PAP)