Hollande: osobiście zaprosiłem Władimira Putina na szczyt w Paryżu

Hollande: osobiście zaprosiłem Władimira Putina na szczyt w Paryżu
fot. PAP
"Możemy się różnić w podejściu do wielu kwestii, lecz w sprawie zmian klimatu musimy być zjednoczeni, ponieważ to są sprawy dotyczące całej ludzkości. Dlatego właśnie zaprosiłem Władimira Putina osobiście" – powiedział Hollande we wtorek w wywiadzie udzielonym stacji radiowej "Europe 1" na zakończenie swej wizyty w Chinach.
 
Rozmowy francuskiego prezydenta w Pekinie zostały uznane nad Sekwaną za wielki sukces. Prezydenci Chin i Francji - Xi Jinping i Francois Hollande zgodzili się co do konieczności zawarcia na paryskiej konferencji klimatycznej COP21 "ambitnego i prawnie wiążącego porozumienia", któremu towarzyszyć będą mechanizmy kontroli wypełniania zobowiązań – wynika ze wspólnej deklaracji.
 
Na poniedziałkowej konferencji prasowej w Wielkiej Hali Ludowej w Pekinie Hollande powiedział, że wspólna deklaracja francusko-chińska zwiększa "prawdopodobieństwo, że paryska konferencja zakończy się pomyślnie". "Warunki dla osiągnięcia porozumienia zostały stworzone dziś w Pekinie" – zaznaczył.
 
Jeśli światowe negocjacje zakończą się sukcesem, w stolicy Francji zostanie zawarte najbardziej ambitne porozumienie klimatyczne, które miałoby zacząć obowiązywać po 2020 roku i zastąpić protokół z Kioto, po tym gdy nie udało się porozumieć w tej sprawie w Kopenhadze w 2009 r. Społeczność międzynarodowa postawiła sobie za cel niedopuszczenie do tego, by średnia temperatura wzrosła o ponad 2 stopnie Celsjusza w stosunku do epoki przedindustrialnej.
 
Konferencja klimatyczna w Paryżu rozpocznie się 30 listopada i będzie trwać do 11 grudnia. W zaplanowanej na 30 listopada inauguracji weźmie udział ponad 80 szefów państw i rządów z Barackiem Obamą i Xi Jinpingiem na czele.
 
27 października szef francuskiej dyplomacji Laurent Fabius poinformował, że większość przywódców potwierdziła już swe uczestnictwo. "Wraz z prezydentem Francois Hollande'em podjęliśmy decyzję, aby zaprosić szefów państw na pierwszy dzień obrad, a nie na ich koniec, jak to było w przypadku szczytu klimatycznego w Kopenhagi, bo wtedy miało to dwa skutki: negocjatorzy czekali z ustaleniami na szefów państw, a szefowie państw niczego nie rozwiązali" - wyjaśnił Fabius. (PAP)