Wszyscy kontra PiS. Przyszła opozycja nie chce płacić 500 zł na dziecko

Expose Beaty Szydło tuż tuż, ale już dzisiaj o czym będzie mówić przyszła pani premier. Między innymi o przyroście naturalnym, który mają poprawić comiesięczne datki Prawa i Sprawiedliwości dla rodziców. Nie tylko najbiedniejszych. - Po 500 złotych na każde dziecko. W rodzinach lepiej usytuowanych wprowadzamy próg od drugiego i na każde kolejne - mówiła Beata Szydło.
 
PiS chce, żeby ustawa w tej sprawie przeszła przez Sejm do końca roku. Jeśli to się uda, to portfele rodziców mogą być zasobniejsze już na przełomie marca i kwietnia. - My w przeciwieństwie do obecnie rządzących spełniamy nasze obietnice i będziemy to wprowadzać w roku 2016 tak jak zapowiadaliśmy - powiedział Jan Dziedziczak, PiS.
  
A to oznacza, że koniec roku w Sejmie będzie wyjątkowo burzliwy. Przeciwko ustawie protestuje bowiem cała przyszła opozycja. - To 500 zł na dziecko to jest takie prymitywne rozdawnictwo. Nie ma nic wspólnego z polityką prorodzinną - powiedział Michał Szczerba z PO.
  
Poza tym wątpliwości budzi finansowanie programu i jego skutki dla budżetu państwa. W obecnej formie ruch obywatelski Kukiz 15 takiemu rozdawnictwu publicznych pieniędzy mówi NIE. - Skąd Prawo i Sprawiedliwość zamierza wziąć pieniądze przeznaczone na ten cel? Przypomnę, że według naszych wyliczeń jest to ponad 20 miliardów - dodał Jakub Kulesza z Kukiz'15
  
PiS przekonuje, że pieniądze się znajdą. - Zostaną przyjęte ustawy o dwóch dodatkowych podatkach pewnie nawet troszeczkę wcześniej niż uchwalenie tej. Do tego zmiana ustawy o VAC-ie - uspokaja Zbigniew Kuźmiuk z PiS.
  
Znacznie wyższe podatki mają płacić już od Nowego Roku właściciele hipermarketów i banki. Krytykowany za bliskie związki z tymi ostatnimi Ryszard Petru już dziś zapowiada twardy sprzeciw wobec projektu pół tysiąca na dziecko. Zdaniem lidera Nowoczesnej program jest niesprawiedliwy. - 500 złotych za dziecko dostaną zarówno bogaci, jak i biedni. Ja dostanę 1000. Nie uważam, żeby to było fair - powiedział Ryszard Petru.
  
Najmocniej przeciwko rozdawnictwu protestuje Janusz Korwin-Mikke. - Zaczną to robić dla pieniędzy, jest to komercjalizacja łóżka - ocenił polityk. W jednym z programów stwierdził nawet, że rządzący zaśmiecą jak się wyraził naród śmieciem ludzkim, a menele będą za pół tysiąca produkować dzieci. Ze swoich słów nie zamierza się wycofywać. - Ludzie rozsądni nie będą mieć dzieci, bo nie będą mieli pieniędzy, bo będą płacili na tamte dzieci, a tamte będą miały dzieci menelstwa - dodał Korwin-Mikke.
 
Ale politycy PiS-u przekonują, że świadczenia dla rodziców będą pod specjalnym nadzorem. To, czy pieniądze nie są wydawane na przykład na alkohol mają sprawdzać gminne ośrodki pomocy społecznej.