Unijny szczyt, jak gorący kartofel. Ekipa Beaty Szydło nie spieszy się do władzy

Dzisiaj siedziba Prawa i Sprawiedliwości w Warszawie to najbardziej okupowany przez dziennikarzy budynek w kraju. Od wielu dni kręcą się tu przyszli ministrowie i przyszła pani premier.  Nie są zbyt rozmowni. - Wiadomo, że przecież wam nic nie powiem. Wszystkiego dobrego, dobrego dnia - mówiła do dziennikarzy Beata Szydło. 
 
Kandydatka PiS-u na premiera Beata Szydło bardziej rozmowna była w kwestii najnowszego Jamesa Bonda, którego premierę zobaczyła dzięki zaproszeniu ambasady Wielkiej Brytanii. - Warto naprawdę. James Bond - polecam, wspaniały. A już niedługo przedstawimy najlepszy polski rząd. Rząd Prawa i Sprawiedliwości - dodała kandydatka na premiera.
 
Ale to oglądanie brytyjskiej superprodukcji będzie jeszcze długo wypominane Beacie Szydło przez Platformę. Przez to, że rząd PiS-u powstaje tak długo nowa szefowa rządu nie będzie mogła wziąć udział w unijnym szczycie dotyczącym imigrantów na Malcie. - Jednak wybrała Bonda, wybrała inne spotkania. Rozumiem komitet polityczny i uciechy wieczorne są ważniejsze. To będzie skrajnie nieodpowiedzialna sytuacja - mówił Michał Szczerba z PO.
 
Szczyt odbędzie się bowiem 12 listopada. W dniu pierwszego posiedzenia Sejmu, które wyznaczył prezydent Andrzej Duda. Zgodnie z konstytucją Ewa Kopacz będzie musiała złożyć wtedy dymisję i nie może reprezentować Polski na szczycie. Gdyby prezydent zwołał Sejm wcześniej i gdyby Beata Szydło szybciej skompletowała rząd, problemu nie byłoby. - Mogę tylko i wyłącznie poprosić pana prezydenta, aby reprezentował Polskę na tym szczycie - powiedziała Ewa Kopacz.
 
Typowany na ministra spraw zagranicznych Witold Waszczykowski nie ma  wątpliwości. Winny zamieszania jest szef rady europejskiej, a nie prezydent Duda. - Donald Tusk nie jest obywatelem Cypru, tylko Polski. Jest politykiem polskim. Zna terminarz i sytuację w Polsce - powiedział polityk.
 
Ale Platforma przekonuje, że data szczytu była znana już w kwietniu. Puste krzesło Polski na Malcie nie jest jednak dla PiS-u problemem. - Trzeba się zastanowić co należy zrobić. Czy upoważnić premiera sąsiedniego państwa, czy wyznaczyć obserwatora - dodał Waszczykowski. 
 
Takie deklaracje to zdaniem Platformy dowód na amatorstwo nowej ekipy. - Witold Waszczykowski myślę, że zanim jeszcze został kandydatem na Ministra Spraw Zagranicznych powinien podać się do dymisji, bo to dla mnie są jakieś skandaliczne słowa. Absolutna katastrofa - powiedziała Agnieszka Pomaska z PO. 
 
Nie brakuje głosów, że premiera Polski powinien zastąpić inny. Znany z ostrego kursu wobec imigrantów. - Najlepiej byłoby dla Polski, żebyśmy swoje prerogatywy przekazali reprezentacji Węgier - powiedział Piotr Apel z Kukiz'15. - Najprościej poprosić reprezentację Węgier, żeby nas reprezentował pan Wiktor Orban - dodał Janusz Korwin-Mikke z partii KORWiN
 
Pytanie, czy takie rozwiązanie przystoi 40-milionowej Polsce. - Spodziewaliśmy się, że PiS będzie bardziej przygotowany. Sondaże pokazywały, że będzie miał większość - powiedziała Monika Rosa z Nowoczesna.
 
Tyle, że szczyt dotyczący imigrantów jest jak gorący kartofel. Na swoim koncie nie chce go mieć ani ustępująca, ani przyszła pani premier.