Cameron: referendum najważniejszą decyzją wielu pokoleń

Poranne wystąpienie Camerona w prestiżowym think tanku Chatham House wyprzedziło zaplanowaną na popołudnie publikację listu brytyjskiego premiera do szefa Rady Europejskiej, Donalda Tuska; określi on obszary, w których oczekuje daleko idącej reformy Unii Europejskiej. Tym samym Wielka Brytania oficjalnie rozpocznie polityczne negocjacje dotyczące dalszego członkostwa kraju we Wspólnocie.

 

Zgodnie ze spekulacjami medialnymi w ostatnich tygodniach Cameron zbudował swoją listę oczekiwań wokół czterech centralnych żądań: ochrony państw pozostających poza strefą euro przed dyskryminacją na wspólnym rynku, "wpisania konkurencyjności w DNA Unii Europejskiej", wyłączenia z zasady "coraz ściślejszej Unii" i wzmocnienia roli parlamentów narodowych oraz uzyskania prawa do ściślejszej kontroli imigracji ze Wspólnoty.

 

W przemówieniu Cameron zaznaczył, że największą siłą Europy jest jej różnorodność. "Wielka Brytania stoi na stanowisku: celebrujmy ten fakt, uznajmy, że odpowiedź na każdy problem nie zawsze brzmi +więcej Europy+. Czasem to +mniej Europy+" - przekonywał. "Potrzebujemy regulacji europejskich tam, gdzie to konieczne, ale (powinniśmy trzymać się) rozwiązań krajowych tam, gdzie tylko to możliwe" - podkreślił.

 

Szef brytyjskiego rządu powiedział też, że Wielka Brytania potrzebuje mechanizmów ochrony w strefie euro. Jak zaznaczył, należy uznać fakt, że UE jest unią więcej niż jednej waluty i wykluczyć możliwości dyskryminacji lub ograniczenia funkcjonalności wspólnego rynku na tym tle.

 

Cameron powiedział we wtorek, że UE powinna zapewnić parlamentom grupy państw członkowskich możliwość odrzucania unijnego prawodawstwa, jeśli są im przeciwne. "Nie sugerujemy prawa weta dla każdego parlamentu krajowego z osobna - oświadczył premier w Chatham House. - Zdajemy sobie sprawę, że w Unii 28 krajów oznaczałoby to impas". Opowiedział się jednak za "nowym rozwiązaniem, zgodnie z którym grupy narodowych parlamentów mogłyby występować wspólnie i odrzucać unijne prawa, które nie są w ich narodowym interesie".

 

Brytyjski premier zaznaczył, że "swoboda przepływu osób jest fundamentalna dla UE"; dodał, że wielu Brytyjczyków także korzysta z tego rozwiązania. Podkreślił jednak, że należy uniknąć powtórki błędów przedwczesnego otwarcia granic, i zaczekać z tą decyzją wobec nowych członków Unii Europejskiej do momentu, w którym osiągną "gospodarczą konwergencję z unijną średnią".

 

Cameron powiedział, że liczy na wprowadzenie obowiązku czteroletniego stażu pracy w Wielkiej Brytanii przed uzyskaniem prawa do zasiłków i dopłat socjalnych, a także zlikwidowanie świadczeń na dzieci, które mieszkają w innym kraju członkowskim. Przyznał jednak, że uzyskanie politycznej zgody na te propozycje może być trudne.

 

"Unia Europejska dotarła do kluczowego momentu w swoim rozwoju" - powiedział brytyjski premier, podkreślając, że jeśli jego oczekiwania zostaną spełnione, będzie namawiał wyborców do pozostania w UE. Nie wykluczył jednak, że w przypadku braku satysfakcjonującego porozumienia jego rząd może sugerować opuszczenie wspólnoty. "Ani przez chwilę nie mówię, że Wielka Brytania nie przetrwałaby poza Unią. Jesteśmy wspaniałym krajem, piątą gospodarką świata, najszybciej rozwijającym się krajem G7, a świat dosłownie mówi naszym językiem" - podkreślił.

 

"Decyzja, która zostanie podjęta, będzie prawdopodobnie najważniejszą w naszym życiu" - powiedział szef rządu, jednocześnie wykluczając, że mogłoby dojść do powtórnego głosowania w przyszłości po ewentualnej drugiej turze negocjacji.

 

Referendum w sprawie członkostwa Wielkiej Brytanii w UE odbędzie się zgodnie z przedwyborczymi zapowiedziami Davida Camerona "najpóźniej do końca 2017 r."; najprawdopodobniej w drugiej połowie 2016 roku. Wyborcy odpowiedzą na pytanie, czy chcieliby, by Wielka Brytania pozostała lub opuściła Wspólnotę.

 

(PAP)